Perfekcyjne wykonywane stałe fragmenty gry i kapitalna dyspozycja strzelecka Csaby Horvatha sprawiły, że Piast bezproblemowo zainkasował w meczu z Widzewem komplet punktów. Dla Słowaka, który ma za sobą grę w kilku ligach europejskich, taki wyczyn zdarzył się po raz pierwszy. Były to też jego premierowe trafienia w polskiej ekstraklasie, choć występuje w niej już od 2010 roku.
– Nie pamiętam czy kiedyś strzeliłem w jednym meczu dwie bramki, ale ważniejsze od tego jest zwycięstwo – cieszył się po końcowym gwizdku sędziego obrońca Piasta.
Były już piłkarz Zagłębia Lubin wyraźnie podkreślił, że oba gole to duża zasługa Tomasza Podgórskiego, ale nie tylko – Oba dogrania piłki były idealne, a wpadło tam, gdzie chciałem. Ale też muszę przyznać, ze nie byłem tak pilnowany jak w innych meczach, Miałem więcej swobody i z tego skorzystałem – wyjaśnia Słowak.
Gliwiczanie mieli kilka powodów, aby z jak najlepszej strony pokazać się przed własną publicznością. Pięć nie wygranych spotkań z rzędu, 12 straconych bramek, coraz bardziej nerwowa atmosfera w szatni. – Ostatnio na Wiśle dostaliśmy trzy gole. W tym meczu chcieliśmy też pokazać, że potrafimy grać na zero z tyłu. Udało się, z tego też należy się cieszyć – mówi Horvath
Ekstraklasa nabrała takiego tempa, że teraz nie bezie już czasu na zbyt długie celebrowanie radości czy pomeczowe analizy. Już w poniedziałek do Gliwic przyjeżdża aktualny wicemistrz Polski. – Cieszymy się z tych punktów i zwycięstwa, ale liga gra dalej. Teraz do nas przyjeżdża Lech. Nasza gra uległa na tyle poprawie, że i w tym starciu jest wszystko możliwe. Zagramy o kolejne trzy punkty.
źródło;piast.gliwice.pl






















HAHA to ktory rok mamy teraz
Miałem dzisiaj przyjemność rozmawiać w sklepie z Damianem Zbozieniem i był pozytywnie nastawiony wobec poniedziałkowego meczu, ale zachował dla Lecha szacunek, a tak wgl to spoko koleś z Niego 😉