Z kim w piątek zagra Piast?

widzew0piast-fotoPytanie zadane w tytule wydaje się retoryczne, bo w terminarzu wyraźnie pisze, że rywalem Piastunek w piątek będzie Widzew Łódź. Marka doskonale znana nie tylko na polskich boiskach, ale biorąc pod uwagę zmiany jakie zachodzą w ostatnich latach w tej drużynie, chyba każdemu kibicowi spoza Łodzi trudno jest ogarnąć, co dzieje się w klubie, który w swojej historii ma wpisaną grę w Lidze Mistrzów i wypromował ponad 50 reprezentantów kraju.

 

W sezonach 2008/09 i 2009/10 łodzianie dwukrotnie wygrywali  I ligę, ale dopiero za drugim razem tytuł mistrzowski dał im awans.  Po pierwszym „awansie” Widzew bowiem  został ukarany degradacją o jedną klasę rozgrywkową za udział w korupcji i pozostał w I lidze. Gdy wreszcie  czerwono-biali zawitali do Ekstraklasy, okrzyknięto ich głównym kandydatem do spadku.  Powodem miał być niestabilny skład  i kłopoty finansowe. Z Alei Marszałka Piłsudskiego  co rusz docierały informacje, że w klubie jest coś nie tak. Tymczasem widzewiacy spokojnie utrzymali się w Ekstraklasie.

Przed kolejnym sezonem ponownie wskazano ich  jako ekipę nr 1 do spadku. Tymczasem zespół prowadzony przez wówczas zupełnie nieznanego szkoleniowca, Radosława Mroczkowskiego wygrał pierwsze cztery mecze i praktycznie zapewnił sobie spokojny byt. Potem powoli, ale konsekwentnie łodzianie gromadzili punkty, by na koniec rozgrywek mieć ich 33, co dało im 13. lokatę w tabeli. Jedną z drużyn, która musiała uznać wyższość Widzewa w tym minionym sezonie był Piast. Gliwiczanie przegrali i to u siebie 1:2. W rewanżu było 1;1.

Przed tym sezonem znów kadra czterokrotnego Mistrza Polski rozsypała się, a na klub nałożono ograniczenia. W konsekwencji  klub nie może dokonywać transferów gotówkowych oraz rejestrować graczy, których wynagrodzenie  przekroczy 5 tys. zł brutto miesięcznie. Jakby tego było mało z klubu wycofał się główny sponsor.

W takiej sytuacji można było tylko usiąść i płakać. Nic takiego jednak się nie stało. Radosław Mroczkowski skompletował, prawie że  z łapanki  skład i to całkiem  spory, bo liczący 29 zawodników. Wśród nich jest aż 11 zagranicznych graczy. Mimo to, gdyby kierować się piłkarską logiką, to trzeba by na starcie Widzewowi przypisać ostatnie miejsce w tabeli. Polska piłką rządzą jednak inne prawa niż w europejskim futbolu. Możemy tu przerobić piosenkę Lady Punk – Choć to fizyce wbrew wskazówka cofa się – na – Choć to logice wbrew, to Widzew wciąż wygrywa – No, może przesada z tymi zwycięstwami, bo w ostatnich  czterech meczach łodzianie  trzykrotnie remisowali, ale że wygrali już dwa spotkania, to mają tyle samo punktów, co jeden z najlepiej poukładanych klubów w Polsce i płacący na czas przyzwoite pieniądze, czyli Piast Gliwice.

Jakby tego było mało, prawie po każdym meczu do jedenastki kolejki Canal+, a więc tej najbardziej prestiżowej trafia któryś z łódzkich graczy. Ostatnio był to obrońca –  Kevin Lafrance. a wcześniej dwukrotnie w jedenastce kolejki był  umieszczany Eduards Visnjakovs, a raz Thomas Phibel. Zresztą Eduards Višņakovs to kolejna, bardzo ciekawa postać i aż trudno oprzeć się pytaniu, jak taki piłkarz gra w Widzewie za jedyne 5 tys. zł brutto?

Višņakovs w poprzednim sezonie występował  w klubie z Kazachstanu – Szachtior Karaganda, gdzie strzelił tylko cztery bramki. W Polsce, w siedmiu meczach już pięć razy wpisywał się na listę strzelców i razem z kilkoma innymi, przewodzi w klasyfikacji na najskuteczniejszego zawodnika Ekstraklasy. Ten ledwie 23-letni napastnik ma już jednak na swoim koncie tytuł mistrza Łotwy i sporo goli zdobytych w rozgrywkach tej ligi. Nie jest to więc jakiś piłkarski ogórek i choć młody, to   ograny i doświadczony snajper.

Tych ciekawych postaci w Widzewie  jest zresztą całkiem sporo. Jonathan de Amo, Hiszpan urodzony w Barcelonie, który  wprawdzie  nigdy nie grał w słynnym klubie ze stolicy Katalonii, nawet w juniorach, ale był w kadrze Espanyolu.

Marcin Brosz łatwego zadania w rozpracowywaniu rywala mieć jednak nie będzie. W ostatnim, ligowym meczu zagrało tam tylko trzech Polaków i tylu samych zawodników wystąpiło przeciwko Piastowi w ostatnim meczu. Pozostał ósemka to nowe nabytki Widzewa.

Teoretycznie, stabilny kadrowo i finansowo Piast w piątek powinien łatwo pokonać łodzian. Tyle, że nie wiadomo dlaczego, w klubie z Alei Marszałka Piłsudskiego  panuje również umiarkowany optymizm przed tym meczem. Może to właśnie duch słynnego wodza  i przedwojennego naczelnika kraju daje taką moc widzewiakom?

Grzegorz Muzia

3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
kibic

Może naszym piłkarzom zniżyć pensje do 5 tys zł brutto oraz trenerowi co wy o tym sądzicie? Może wtedy tak by poustawiał skład ,że by zajewaniał jak Speedy Gonzales 😀

Piast*ool

Szachtar Karaganda to klub z Kazachstanu,a nie azerbejdzanu…

JaKochamPiasta

Piast II Gliwice 5-2 Swornica Czarnowąsy 14 września, 16:30 (100)
Collins John 17 (k), Tomáš Dočekal 31, 52, 60, Krzysztof Hałgas 78 – Denis Luptak 18, Wojciech Scisło 76 (k)

wiem że swornica to mało znana drużyna ale patrzcie Collins John 17 (k), Tomáš Dočekal 31, 52, 60, colins Dočekal w meczu z Widzewem i gramy 4.4.2