Jutrzejszy mecz dla zarówno dla Piasta jak i Wisły będzie miał niebagatelne znaczenie. Gliwiczanie nie chcą przegrać, aby nie spaść do drugiej ósemki. Krakowianom marzy się wygrana, bo jeśli pokonają jedenastkę z Okrzei, to obejmą prowadzenie w Ekstraklasie, co ostatni raz miało miejsce pod koniec sezonu 2010/2011. Na to wydarzenie już szykuje się Łukasz Burliga.
– Na pewno jest duża motywacja przed tym meczem, bo jak się popatrzy w tabelę, to można zauważyć, że jeżeli wygramy z Piastem, to chociaż przez dzień będziemy liderem – mówi Łukasz Burliga. – Fajnie byłoby po tak długiej przerwie znów być na pierwszym miejscu, przynajmniej przez chwilę – wzdycha obrońca Wisły.
Zawodnicy Piasta z pewnością zrobią wszystko co w ich mocy, aby do tego nie dopuścić. Argumentem niebiesko-czerwonych, zdaniem Marcina Brosza ma być rosnąca forma jego podopiecznych i narzucenie swojego stylu gry. Tyle, że gospodarze mają podobne podejście do najbliższego meczu.
– Podoba mu się styl, jaki preferuje trener Smuda. Lubię grać agresywnie, blisko przeciwnika, pressingiem. Nie czekam na to, co zrobi rywal, tylko ruszam do przodu – zdradza taktykę prawy obrońca „Wisły” i dodaje – Trener dobrze nas przygotował, wszyscy ciężko pracujemy i wiemy, jak mamy grać.
Wisła rzeczywiście w tym sezonie zadziwia. Nie przegrywa, nie traci bramek i zdobywa punkty. Dwa gole z sześciu strzelonych to efekt dwóch rzutów karnych wywalczonych przez Burligę Wartko podkreślić, że karny w końcówce spotkania z Koroną dał Wiśle trzy punkty, a „jedenastka” w meczu z Lechem przyniosła prowadzenie. Akcje Burligi miały więc duże znaczenie przy dwóch ligowych zwycięstwach zespołu. Skad się to bierze?
– Na treningach ćwiczymy, aby „wysoko” odbierać piłkę. Jak się ją przechwyci 40 metrów od bramki przeciwnika, to łatwiej się podłączyć do ataku, bo trzeba przebiec przykładowo 10 metrów, a nie całe boisko – wyjaśnia Burliga. – Nie ma takiego zawodnika na świecie, który byłby w stanie przez cały mecz biegać po boisku tam i z powrotem – dodaje obrońca Wisły.
Zgadza się, że ostatnie spotkanie z Pogonią w Szczecinie (0:0) nie wyszło wiślakom najlepiej. Zaznacza jednak, że w sezonie zawsze zdarzy się słabszy występ. – Nie byliśmy najlepiej dysponowani tego dnia. Nie da się jednak wszystkich spotkań zagrać świetnie, nie zawsze wszystko dobrze wychodzi. Teraz spokojnie trenujemy i staramy się jak najlepiej przygotować do meczu z Piastem – mówi Łukasz Burliga.
O tym czy Wisła w spotkaniu z Pogonią miała tylko pierwszą zadyszkę w tym sezonie czy też wyczerpała się moc Franciszka Smudy, przekonamy się w piątek późnym wieczorem
źródło: piast.gliwice.pl/gazetakrakowska.pl





















