Bartosz Szeliga w barwach Piasta zadebiutował zaraz po tym, jak został zakontraktowany, a było to w lutym br. w spotkaniu z Górnikiem Zabrze. Piast przegrał jednak tamten mecz, a wychowanek Sandecji Nowy Sącz głównie potem grywał w Młodej Ekstraklasie. Ponownie szansę gry od początku dostał w niedzielnym starciu ze Śląskiem Wrocław. Wynik już lepszy, bo udało się ugrać z mocnym kadrowo Śląskiem jeden punkt.
Trzy oczka goście jednak wyrwali gliwiczanom na kwadrans przed końcem meczu – Żałujemy, że nic więcej nie wpadło, bo była szansa, aby wynik tego meczu przechylić na naszą korzyść. Mieliśmy sporo sytuacji, których jednak nie wykorzystaliśmy. Zdobyliśmy jednak punkt i to z dobrym zespołem. Na pewno będzie ważny w końcowym rozliczeniu – ocenia mecz Bartosz Szeliga.
Mecz ze Śląskiem miał dwa oblicza. W pierwszej połowie to wrocławianie mieli więcej okazji na strzelenie nawet kilku goli. Po zmianie stron natomiast , to Piast przeważał i atakował. Co było tego przyczyną. – Mieliśmy w tej pierwszej połowie więcej szczęście pod naszą bramką. Trzeba też przyznać, że Darek Trela znakomicie bronił. W drugiej połowie natomiast to szczęście jakby się od nas odwróciło. Mimo że mieliśmy sporo sytuacji nic nie chciało wpaść. Śląsk natomiast przeprowadził jedną kontrę i wyrównał – analizuje Szeliga.
21- latek przyznaje też, ze sam miał okazje ku temu, by rozstrzygnąć losy tego meczu na korzyść Piasta – Sam mogłem strzelić dwie bramki, bo miałem sytuacje. Myślę, że zabrakło zimnej głowy, szczególnie przy tej drugiej sytuacji.. Mogłem tylko dołożyć nogę, a piłka wpadłaby tam, skąd przyszła. Chciałem jednak uderzyć na siłę, no i piłka przelała się gdzieś po nodze, w konsekwencji nie trafiłem. – opisuje te sytuacje Szeliga.
Marcin Brosz zaczął już przygotowywać Szeligę do gry na prawej obronie. Trener Piasta desygnuje jednak na te pozycje bardziej doświadczonych graczy. W spotkaniu ze Śląskiem wstawił tam Klepczyńskiego – Był taki temat, ale ostatecznie wybiegłem na prawej pomocy. To moja nominalna pozycja. Bardzo dobrze mi się współpracowało z Adrianem Klepczyńskim. Myślę, że to fajnie wyszło, choć nie wszystko było tak jak bym chciał – ocenia swój występ Szeliga.
Rywalizacja szczególnie na prawym boku jest duża i ciężko jest tam komukolwiek ostatnio zagościć na dłużej. Szeliga liczy jednak, że dostanie kolejne szansę – Każdy chciałby grać jak najczęściej i jak najdłużej. Będę dalej robił swoje, pracował, a trener zadecyduje – mówi skrzydłowy Piasta.
Źródło: piast.gliwice.pl






















dobry występ!