Damian Zbozień zaskarbił sobie serca kibiców Piasta, gdy mimo przeciwwskazań i zaleceń pojawił się minionej jesieni na murawie stadionu Śląskiego w specjalnym kasku, a potem był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku, co podkreślił strzeleniem gola, pieczętującego wygraną Piasta nad wówczas jeszcze aktualnym Mistrzem Polski – Śląskiem Wrocław 3:1.
– To był dla mnie wyjątkowy mecz. Pierwszy, po poważnej kontuzji. Był duży stres, ale udało nam się wygrać. Bardziej go zapamiętałem, bo zwyciężyliśmy jako zespół, a nie jako moją dobrą grę. W rewanżowym spotkaniu zaczynałem na ławce, wszedłem na końcówkę, ale udało nam się wyrwać Śląskowi punkty. Były pełne trybuny, dramatyczne okoliczności zwycięstwa. Te mecze ze Śląskiem, nie tylko chyba dla mnie, są wyjątkowe – wspomina Zbozień.
Wspomnienia, szczególnie te, które wiążą się z wygranymi są miłe dla sportowca, ale przed obrońcą Piasta i jego kolegami wyjątkowe trudne zadanie. Śląsk, choć z kretesem uległ Sewilli ze swoimi asami w kadrze jest uważany za faworyta niedzielnego starcia. Co zrobi Zbozień i spółka, aby zatrzymać i zniwelować atuty Śląska? – Przede wszystkim agresywna gra, maksymalna koncentracja. Trzeba w ten mecz włożyć nie 100, ale 120 procent swoich możliwości, zaangażowania i umiejętności, aby uzyskać dobry wynik. Jesteśmy jednak pełni nadziei, że tak się stanie – wylicza i deklaruje boczny obrońca Piasta.
Największym zagrożeniem pod bramka Dariusza Treli może być Marco Paixão, piłkarz, który strzelił już w tym sezonie dla wrocławian w różnych rozgrywkach 8 goli – Paixão pokazał nam i całej Europie, ze potrafi grać i strzelać gole, że jest klasowym piłkarzem, ale dla nas to jeszcze większa motywacja do tego, by lepiej zagrać. Każdy z nas spręża się, gdy ma mierzyć się i sprawdzać swoje umiejętności z takimi zawodnikami, a w Śląsku jest ich więcej – zauważa Zbozień. – Dla nas więc jest to dodatkowy bodziec. Każdy będzie chciał zagrać na maksa – deklaruje były Legionista.
Piast nie błyszczy z formą. Nie brak więc też głosów, że gliwiczanom potrzebny będzie dodatkowy argument, a nawet cud nad Kłodnicą, by pokonać Śląska. Może Zbozień powinien wyciągnąć swój szczęśliwy kask z szafy i założyć go na ten mecz? – Nic z tych rzeczy – śmieje się Zbozień – Bardziej skupiam się na treningach i na swoich umiejętnościach niż na wierze w takie talizmany. Kask zresztą został przekazany na cele charytatywne. Stowarzyszenie kibiców wystawiło go na aukcję z której dochód został przekazany na leczenie dziewczynki – wyjawia Damian
Mimo wszystko Zbozień wierzy, że niedzielne starcie zakończy się dla niego i jego kolegów powodzeniem – Mam nadzieję, że ten niedzielny będzie dla nas równie udany jak te z poprzedniego sezonu – kończy rozmowę piłkarz
źródło: piast.gliwice.pl






















Damian, wiemy że jesteś świetnym oratorem, jeszcze jakbyś pokazał swoje umiejętności piłkarskie na boisku to będzie rewelacyjnie
Powodzenia.
A jakoś nikt nie mówi , że Oleksy grał z blachą na policzku i maską, strzelił gola i walczył o wiele więcej…hmmm za Oleksego mamy Colinsa, ciekawe jak wyjdzie ten bilans?
Oleksy jak strzelał bramkę ze Śląskiem grał już bez maski, poza tym nie ma go co porównywać do Collinsa, bo to przecież inna pozycja na boisku. Jeśli chodzi o Zbozienia to faktycznie, słowa trochę rozmijają się z czynami na chwilę obecną. Oby wkrótce on i jego koledzy wrócili do swojej dyspozycji z jesieni ubiegłego roku.