Sportslaski.pl ujawnił na jakich zasadach i za ile Piast Gliwice chciałby mieć u siebie Mateusza Maka. Gliwicki klub zaoferował za wypożyczenie tego zawodnika 30 tys. zł. Nie tylko jednak tą kwotę „zarobiłby” klub z Bełchatowa puszczają Maka. Według portalu zawodnik zrzekł się zaległości, jakie ma wobec niego GKS, a wynosiły one 40 tysięcy złotych. To daje już de facto 70 tysięcy złotych, nie licząc oszczędności, jaka spotkałaby klub z racji tego, że napastnik zszedłby z listy płac – wylicza portal.
To jednak nie satysfakcjonowało Górników. W tej sytuacji menedżer zawodnika postanowił również zrzec się prowizji, którą oferował mu gliwicki klub, a wynosić miała 30 tysięcy złotych i zdecydował się przekazać ją GKS-owi Bełchatów. To daje już więc sumę 100 tysięcy złotych za roczne wypożyczenie. Dla porównania Paweł Oleksy był wypożyczony do Piasta z Zagłębia Lubin za 20 tysięcy złotych plus dziesięć w przypadku, gdyby obrońca rozegrał 20 meczów w sezonie.
Mimo to Marcin Szymczyk ofertę Piasta określił jako niepoważną. – Rzeczywiście oferta Piasta wynosiła 30 tys. złotych i uważam to za niepoważną kwotę – mówi prezes Bełchatowa.
Szymczyk odpiera też argumenty, że klub ma zaległości wobec zawodnika – To nie są zaległości wobec niego, bo pensje są wypłacone. To tylko premie i to wcale nie zaległe, bo są określone terminy, w których mają zostać wypłacone. Ja nie chcę, żeby zawodnik się czegokolwiek zrzekał. Co do menedżera, nie interesuje mnie, co on mówi i co ustala. Ważne jest dla mnie, co mam na papierze – a mam ofertę za 30 tysięcy złotych. Rozumiem, że Piast chce go mieć, ale my w ogóle nie rozważamy wypożyczenia. Chcemy, by Mateusz u nas został, a jeśli ma odejść, to w grę wchodzi tylko transfer definitywny – mówi zdeterminowany- prezes Bełchatowa.
Czy to koniec już transferowej sagi o Makach, nie wiadomo. Sam zawodnik nie chce grać w I lidze, a wiadomo, ze z niewolnika nie ma pracownika. Dziwna jest więc postawa działaczy z Bełchatowa, bo Mak obojętnie na jakiej zasadzie przechodząc do Piasta miałby szansę na szybką promocję, na której w niedalekiej przyszłości zarobiły obydwa kluby.
Więcej na sportslaski.pl





















