Piast Gliwice przegrywa w swoim premierowym meczu w europejskich pucharach, ale tylko 1:2. Pierwszą w historii bramkę dla niebiesko-czerwonych w tych rozgrywkach strzelił Marcin Robak. zwycięstwo Azerom dali Brazylijczycy Richard i Reynaldo. Taki rezultat jednak sprawia, że Piast w rewanżu nie jest bez szans na przeskoczenie Karabachu. Wystarczy, ze gliwiczanie strzelą tylko jedną bramkę nie tracą przy tym żadnej.
Początek meczu zdecydowanie należał do gospodarzy, którzy szybko chcieli otworzyć wynik tego pojedynku. Już w 2 min defensywa Piasta pogubiła się i w konsekwencji zawodnik Karabachu znalazł się w sytuacji sam na sam, jednak przestrzelił. Do 6 min gliwiczanom nie udawało się wyjść z własnej połowy, ale w 7 najpierw Podgórski wykonywał rzut wolny po którym zrobiło się spore zamieszanie w polu karnym gospodarzy. W konsekwencji Ruben znalazł się sam 8 metrów przed bramką pilnowaną przez Miro, ale strzał Hiszpana był zbyt lekki, by zaskoczyć golkipera z Agdam.
To podziałało na głowy miejscowych jak kubeł zimnej wody, bo zaraz potem sytuacja nieco się uspokoiła. Gliwiczanie cofnęli się na swoją część boiska, pozwalając dość swobodnie rozgrywać piłkę, ale w bezpiecznej odległości od swoje bramki. W 16 min jednak przydarzył się błąd naszym zawodnikom, w konsekwencji Agolli Ansi doszedł do pozycji strzeleckiej, ale na wysokości zadania stanął Szumski, broniąc strzał Azera oddany w krótki słupek. Gliwiczanie wyszli z tej opresji, a w 19 min pokazali futbol znany nam z ligowych boisk. Wtedy to Matej Izvolt dograł prawie że z końcowej linii boiska w pola karne, tam znalazł się Robak, który głową skierował piłkę do siatki. Na ogromnym stadionie w Baku zapadła grobowa cisza, ale w grodzie nad Kłodnicą zapanowała euforia. Takiego obrotu sprawy w stolicy Azerbejdżanu i pewnie poza nią, nikt się nie spodziewał. Europejski kopciuszek prowadził z faworyzowanym i ogranym w Europie, Karbachem. To nie był jednak końcowy akcent tego spotkania. W 27 min Gelashvili Nikoloz uderzył technicznie, z 5 metrów w samo okienko, ale dobrze był ustawiony Szumski. odpowiedź gości była prawie natychmiastowa. Po stałym fragmencie gry głową strzelał Matras. Nie było to celne uderzenie, ale pokazało, że warto grac górą, bo niskiego wzrostu gospodarze nie potrafili takich zagrań skutecznie powstrzymywać. W 32 min Zbozień faulował z boku pola karnego Reynaldo. Rzut wolny bardzo sprytnie wykonał Rsada, któru zagrał na 11 metr do nie pilnowanego Richarda. Ten jednak pomylił się w bardzo spektakularny sposób. Zaraz potem Karabach stworzył sobie kolejną okazję na doprowadzenie do remisu, ale ponownie zabrakło gospodarzom precyzji, a może techniki przy oddawaniu strzału, bo był niecelny. W 38 min Azerowei doprowadzili jednak do wyrównania. Almeida Richard oddał potężny strzał z 30 metrów, nie do obrony z gatunku stadiony świata. Szumski nie miał nic do powiedzenia. Potem jeszcze bramkarz Piasta dwukrotnie był w tarapatach, ale piłka nie znalazła już drogi do jego bramki.
Gdyby wynik z pierwszej odsłony utrzymał się do końca, do gliwiczanie wracaliby w niezwykle wesołych nastrojach. Z drugiej strony czemu by nie spróbować podwyższyć i przesądzić sprawę awansu już w pierwszym spotkaniu. To jednak gospodarze, zgodnie zresztą z przewidywaniami od początku tej części meczu zaatakowali. W 48 min po faulu Matrasa, Rasad uderzał z wolnego, ale odległość chyba była dla niego zbyt duża, by celnie trafić. W 51 min Admir spróbował przymierzyć z dystansu, piłka niebezpiecznie skręciła w stronę słupka bramki pilnowanej przez Szumskiego, ale przeszła obok tej stałej części bramki. Po nim też z daleka próbował pokonać Szumskiego, Reynaldo, z podobnym skutkiem. Wreszcie, aby to uspokoić na prosty, ale genialny pomysł wpadł Matras, który przy pierwszej okazji dał się sfaulować, a potem przez 180 sekund leżał na murawie, pozwalając złapać drugi oddech sobie i kolegom. Tak jak się można było spodziewać z upływającym czasem tempo spadało. Azerowie utrzymywali jednak optyczną przewagę. W 70 min Podgórski faulował Reynaldo na 28 metrze, ale strzał Leroya zatrzymał się na głowie Zbozienia. Na kwadrans przed końcem meczu, wciąż utrzymywał się doskonały rezultat dla Piasta – 1:1, a gospodarze nie forsowali już tak tempa, choć w 77 min Rasad zamieszał obrońcami Piasta, ale nie zakończył akcji strzałem, W 78 min Reynaldo wpadł między parę stoperów, ale w fenomenalny sposób jego strzał z 4 metrów bronił Szumski. Co się jednak odwlecze. W 83 min – po akcji przeprowadzonej lewą stroną, najpierw strzał Almeidy wybronił Szumski, jednak przy dobitce Reynaldo, nie miał już szans. Zrobiło się 2:1 dla gospodarzy. W tym momencie najważniejsze było, aby nie stracić trzeciego gola, szczególnie, że Azerowie konsekwentnie do tego dążyli. Udało się jednak utrzymać ten naprawdę niezły wynik i nie pozbawić się realnych szans na awans do drugiej rundy.
Baku (Tofiq Bəhramov adına Respublika stadionu) – 8.07.2013, g. 18:00
Qarabağ Ağdam – Piast Gliwice 2:1 (1:1)
Bramki:
0:1 – 18` Marcin Robak (asysta – Matej Izvolt)
1:1 – 40` Richard
2:1 – 83` Reynaldo
Qarabağ: 89. Miro Varvodić – 5. Maksim Medvedev, 24. Admir Teli, 14. Rəşad Sadıqov, 25. Ansi Agolli – 17. Vüqar Nadirov (90, 19. Murad Səttarlı), 2. Qara Qarayev, 20. Richard, 7. Namiq Yusifov (46, 16. Leroy George), 9. Reynaldo – 11. Nika Gelaszwili (75, 88. Ulrich Kapolongo).
Rezerwa: 1. Valiyev Farhad, 6. Ahmadov Haci, 18. Qurbanov Ilgar, 19. Sattarli Murad, 55. Huseynov Badavi, 88. Kapolongo Zaolo.
Piast: 29. Jakub Szumski – 25. Damian Zbozień, 3. Csaba Horváth, 5. Jan Polák, 14. Adrian Klepczyński – 18. Matej Ižvolt (68, 10. Kamil Wilczek), 4. Mateusz Matras, 20. Łukasz Hanzel, 22. Rubén Jurado (46, 16. Pavol Cicman), 17. Tomasz Podgórski – 11. Marcin Robak (84, 9. Radosław Murawski).
Rezerwa: 1. Jakub Szmatuła, 15. Łukasz Krzycki, 26. Bartosz Szeliga., 27. Artis Lazdins.
Trener: Marcin Brosz
żółte kartki: Nadirov, Reynaldo – Zbozień.
sędziował: Damir Batinić (Chorwacja).






















rozwalcie tych pieprzonych terrorystów
Piast może by nie przegrał gdyby trochę w 2 połowie z powolnego braku sił nie grał na utrzymanie wyniku przy 1:1. Trzeba było w 1 połowie jeszcze przycisnąć puki miało się siły i strzelić 2 bramkę. Wiem łatwo się mówi gdy gra się przy prawie 30 stopniowym upale no ale dało by rade coś jeszcze ugrać. Mam nadzieję,że w Gliwicach to nie my a Qarabag będzie się bronił.