Mariusz Zganiacz jest jednym z tych zawodników, który wie jak smakuje gra w europejskich pucharach. Będąc jeszcze zawodnikiem Legii Warszawa z którą to drużyną zdobył tytuł Mistrza Polski, miał okazje zagrać przeciwko słynnej Barcelonie – Było to w eliminacjach Ligi Mistrzów. W III rundzie trafiliśmy na „Barcę”. W meczu wyjazdowym siedziałem na ławce. W rewanżu dane mi już było zagrać. Na boisku byłem przez 20 minut. Przegraliśmy minimalnie ten mecz, bo 0:1. Mimo to, było to dla mnie jednak z największych przeżyć w piłkarskiej karierze.
Na szczęście czwartkowy rywal Piasta , czyli Agdam Karabach nie jest tak wymagającym przeciwnikiem jak słynny klub z Katalonii, ale zdaniem Zganiacza łatwo nie będzie – Teraz już z każdym jest ciężko wygrać. Musimy nie tylko dać z siebie wszystko, zagrać na 100%, ale też liczyć na szczęście. W tym pierwszym meczu atuty będą po stronie gospodarzy. Jesteśmy jednak dobrze przygotowani i wierzę, że w dwumeczu damy radę i nie zakończymy przygody na II rundzie – mówi Zgani.
Piast przygotowywał się do tego spotkania nie tylko na boisku. Zawodnicy dostali też materiał video – Oglądaliśmy skróty meczu Karabachu. Trzeba szczególnie uważać na całą formację ofensywną. To są dobrzy zawodnicy i bardzo groźni – ostrzega Zganiacz.
Środkowy pomocnik Piasta jest zdrów i dobrze przygotowany do sezonu. Nie wie jednak czy zagra w tym najbliższym meczu. Czuje się świetnie, ale nie wiem czy będzie mi na początku dane grać w pierwszej jedenastce. Walczę o miejsce w składzie na razie na treningach.
Zganiaczowi w przerwie letniej przybyło konkurentów. Do zespołu dołączył Łukasz Hanzel i Hiszpan Carles Martínez, obaj środkowi pomocnicy. W tej sytuacji o miejsce w składzie będzie jeszcze trudniej – est konkurencja, ale to mi nie przeszkadza. Ja lubię taką rywalizację, to tylko pomaga – zdradza nam Zganiacz.
Wbrew pozorom byłemu piłkarzowi Legii Warszawa i Korony Kielce może być w tym sezonie łatwiej wbić się do składu. Kadra jest mniej liczna niż w poprzednim sezonie, a meczów więcej. Dla zawodnika najważniejszy jest jednak sukces drużyny – Chciałbym, abyśmy zakończyli ten sezon na w pierwszej trójce, ale na razie naszym celem jest awans do kolejnej rundy w europejskich pucharach, a w lidze, spróbujemy wskoczyć do górnej ósemki – obiecuje „Zgani”.
Opracowanie: własne





















