Kolejnym piłkarzem z obecnej kadry, którego będziemy mieli okazję oglądać w przyszłym sezonie jest Matej Izvolt. Słowakowi wprawdzie z końcem czerwca wygasa kontrakt, ale już jest po decydującej rozmowie z decydentami w klubie – Przedłużyłem swoją umowę o kolejny rok. Zostaję w Gliwicach – informuje skrzydłowy.
Matej Izvolt, który dziś, czyli 5-go czerwca świętuje 27. urodziny, przychodził do Piasta już jako ograny w najwyższej klasie rozgrywkowej zawodnik. Za sobą miał występy w słowackiej, pierwszej i drugiej lidze. Od początku przymierzany był na pozycję prawego pomocnika, gdzie czuje się najlepiej. Bardzo szybko poczuł polski klimat i wkomponował się w drużynę –Świetnie się tu czujemy. Nie tylko ja, ale moja dziewczyna. Jest fajny stadion, fantastyczni kibice. W takich warunkach aż się chce grać w piłkę – wyznaje Izvolt.
Matej w oficjalnym meczu Piasta zadebiutował w spotkaniu pucharowym przeciwko Widzewowi Łódź. W lidze po raz pierwszy wystąpił już w drugiej kolejce, zmieniając w 77 min Pavlo Cicmana. Te 13 minut przebywania na boisku wystarczyło, aby przekonać trenerów do tego, by już w następnej kolejce wystawić go od pierwszej minuty. Kapitalny występ zaliczył przeciwko Lechii Gdańsk, gdzie wypracował dwie bramki. Jesienią „posadził” Cicmana na ławce, ale wiosną sytuacja ta na jakiś czas się zmieniła – Pavol to super kolega, zarówno na boisku jak i poza nim A to, że rywalizujemy o miejsce w składzie to obu nam wychodzi na dobre. W piłce musi być konkurencja, bez tego nie rozwijalibyśmy się – stwierdza Słowak.
Jak chyba każdy w zespole Piasta, również Izvolt nie liczył, że gliwiczanie zakończą rozgrywki na tak wysokim miejscu – To
prawda, cel był zupełnie inny. Nikt nie marzył nawet o tak wysokiej lokacie. Wszyscy mówili, że będziemy bronić się przed spadkiem. Myśmy w to uwierzyli, a tymczasem gramy w europejskich pucharach – nie kryje radości wychowanek ZŤS Dubnica, choć po chwili dodaje – Szkoda jednak, że nie było tej trzeciej lokaty, ale co zrobić, tak jest piłka.
Matej z krótkiego, bo rocznego pobytu w Piaście nie zapamiętał jednak konkretnego meczu czy wydarzenia, które będzie pozytywnie wspominał, gdy już zakończy karierę – Dużo było tych fajnych momentów. Cieszy każde zwycięstwo. Fajnie jest grać przy takim dopingu. Super sprawa jak po każdym meczu kibice podają nam rękę.
Jest jednak coś, czego mile wspominać nie będzie – Ten ostatni mecz mi nie wyszedł. Miałem okazje, których nie wykorzystałem, a potem jeszcze dostałem czerwoną kartkę, pierwszą w karierze. Szkoda, bo osłabiłem zespół i nie mogłem już pomóc chłopakom – wzdycha Izvolt.
Czy Słowak słusznie został ukarany czerwoną kartką, to jest sprawa dyskusyjna. Powtórki pokazują, że w jego zagraniu było sporo przypadku. Zawodnik jednak z pokorą przyjmuje decyzje arbitra – Był to chyba mój błąd, ale to już historia – szczerze mówi pomocnik Piasta.
Drużyna z Okrzei ma już sporą grupę wiernych kibiców, ale Matej ma wręcz fanatycznych fanów w osobach? – To tata, który mieszka 250 km stąd, ale przyjeżdża na każdy mój mecz w Gliwicach. Razem z nim często jeździ mama i jego kolega – uśmiecha się Słowak
Izvolt ma na swoim koncie Mistrzostwo Słowacji, które zdobył w sezonie 2008/09 broniąc barw Slovanu Bratysława. Zaraz potem jednak opuścił ten klub, w Lidze Mistrzów więc nie zagrał, ale…- Mam za sobą kilka występów w Pucharze Intertoto. Wiadomo, ze nie to samo, co Liga Europy, ale daje przedsmak co nas czeka. Łatwo na pewno nie będzie, ale postaramy się szybko nie odpaść.
Plany na przyszły sezon pomocnik Piasta ma typowo piłkarskie – Być na sto procent zdrowym, nie złapać kontuzji. Chciałbym grać w każdym meczu i jak najlepiej – wylicza pomocnik Piasta.
Matej Izvolt w sezonie 2012/13 rozegrał 21 spotkań, strzelił jednego gola , zaliczył trzy asysty. Ma więc co poprawiać.
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: Michał Duśko






















Może on i niezły grajek,ale ma jedną wadę i to poważną-nie ma kondycji.Niestety ma siły tylko na 45 minut,czy to wystarczy?