Wszelkie zapowiedzi przedmeczowe, nie tylko zresztą pojedynku w którym Polonia zmierzy się z Piastem, zdominował temat nieprzyznania warszawskiej drużynie licencji na kolejny sezon. Za doprowadzenie klubu z Konwiktorskiej obwinia się jego właściciela – Ireneusza Króla, który jeszcze niedawno miał pakiet większościowy GKS Katowice. W Gliwicach nie dali się jednak ponieść tym pozasportowym emocjom. Jak zapewnia Bogdan Wilk, manager drużyny Piasta – treningi i plan wyjazdu realizowany jest tak, jak przed każdym meczem.
– Dochodziły do nas jakieś sygnały, że tego meczu może nie być, ale za bardzo w to nie wierzyliśmy. Szykujemy się na to spotkanie na sto procent. Choć to końcówka sezonu, to w naszych działaniach nic się nie zmienia, bo i po co, skoro dotąd przynosiły efekty? Zachowujemy spokój i idziemy normalnym trybem. Z Gliwic wyjedziemy – jak zwykle – dzień przed meczem na zgrupowanie. Po spotkaniu w Warszawie wracamy do Gliwic. Przed ostatnim meczem, który w niedzielę rozegramy z GKS-em Bełchatów, zawodnicy też będą mieli normalne zgrupowanie – zapowiada Bogdan Wilk.
Trenerzy Piasta w tej końcówce sezonu nie mogą też narzekać na problemy kadrowe. Z zawodników, który mógłby się przydać Marcinowi Broszowi kontuzjowany jest tylko Wojciech Kędziora. Wciąż rehabilituje się Jakub Świerczok. Nikt natomiast nie pauzuje za żółte kartki. Piast w czwartek na Konwiktorskiej będzie mógł zagrać w najsilniejszym składzie.
Opracowanie własne/slask.sport.pl





















