Obrona Piasta tak ganiona jesienią, wiosną spisuje się znacznie lepiej. Gliwiczanie w rundzie rewanżowej stracili o połowę bramek mniej niż w pierwszej części sezonu. To efekt znaczącej poprawy w grze, przede wszystkich Jana Polaka i Adriana Klepczyńskiego. Ten pierwszy jednak, akurat meczu z Koroną do udanych nie zaliczy. Sprokurowany rzut karny i czerwona kartka miały negatywne przełożenie na końcowy wynik. „Klepa” za to, bez względu, gdzie wystawią go trenerzy, nie zawodzi.
Stoper Piasta, podobnie zresztą jak i reszta drużyny miał niedosyt po końcowym gwizdku sędziego, ale też i przyznał, ze ten remis, to dobry dla Piasta wynik – Korona nie wykorzystała rzutu karnego. W końcówce graliśmy w 10. Chyba trzeba być więc zadowolonym w tej sytuacji z tego jednego punktu, chociaż nie taki był nasz cel. Ostatnio dobrze nam szło na wyjazdach. Nieźle też zagraliśmy ze Śląskiem u siebie. Liczyliśmy, że dzisiaj powtórzymy ten wynik – mówi Adrian Klepczyński.
Piast mógł przegrać ten mecz, gdyby Golański wykorzystał rzut karny. Jak zwykle przy takiej sytuacji pytamy zawodnika z pola, czy arbiter słusznie podyktował jedenastkę – Trudno powiedzieć. To był stały fragment gry, ktoś upadł, sędzia zagwizdał. Na szczęście Darek Trela świetnie wyczuł strzelca i obyło się bez konsekwencji. Telewizyjne powtórki potwierdzają słuszność decyzji arbitra. Polka wcielił się na chwilę w rolę zapaśnika, powalając na ziemię Pavlo Stano.
Kielczanie w polskiej ekstraklasie znani są z tego, że grają twardo, na pograniczu faulu. Tymczasem w czwartek to Piast był zespołem częściej faulującym – To był mecz walki. Nikt nie odstawiał nogi. W efekcie czego oba zespoły dostały po kilka kartek. Niestety my czerwoną, co myślę miało wpływ na wynik i naszą postawę w końcówce tego spotkania.
Po stracie Polaka, miejsce jego miejsce na środku defensyw zajął Matras, który razem z Klepczyński i dwójką bocznych obrońców, nie dopuścili do stworzenia choćby jednej sytuacji bramkowej, gdy Piast grał w 10. Goście w tym czasie próbowali strzałów z dystansu, ale to nie mogło zaskoczyć Treli. – Jak się traci jednego zawodnika, tym bardziej w obronie, trzeba było to trochę przemeblować. Nie straciliśmy gola, więc chyba należy to pozytywnie ocenić – tak ocenia tą sytuację Klepczyński.
W pomeczowych komentarzach pojawiło się stwierdzenie, ze gliwiczanom w tym meczu pucharowe presja nieco spętała nogi. Co na to Klepczyński? – Coś w tym jest. Im bliżej końca sezonu, tym może więcej o tym myślimy. Zostawmy to jednak, skupmy się na najbliższym meczu w Warszawie. Będziemy chcieli kibicom wynagrodzić ten dzisiejszy remis i wygrać na Konwiktorskiej – deklaruje obrońca Piasta.
Zawsze, przed tymi ostatnimi meczami pojawia się zapytanie, czy starszy sił i chęci. – Motywacji nam nie brakuje sił też. Jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu – podkreśla Klepczyński.
Opracowanie: Łukasz Domagała
Foto: Paweł Jańczyk/korona-kielce.pl





















