Artur Lenartowski – Puchary są w nogach piłkarzy Piasta

Artur-LenartowskiW kieleckim zespole znajdujemy dwa piastowskie akcenty.  Pierwszy to Mateusz Bodzioch, obrońca, który ten sezon zaczął jako zawodnik Piasta, ale jeszcze zanim zadebiutował w Ekstraklasie w gliwickim klubie, przeniósł się do Kielc.   Drugim graczem, którego znamy z gry na Okrzei jest Artur Lenartowski. Ten pochodzący z Częstochowy środkowy pomocnik, barw Piasta bronił w sezonie 2009/10. Wówczas jednak, w pierwszym zespole wystapił tylko raz. W przegranym spotkaniu  0:2 z Lechią Gdańsk.

 

Częściej za to można było go zobaczyć na boiskach Młodej Ekstraklasy. Nawet dziś Lenartowski nie potrafi znaleźć odpowiedzi dlaczego mu nie udało mu się wypłynąć w Gliwicach, choć warunki wówczas ku temu były.    – Wiele razy zastanawiałem się dlaczego nie wyszło mi w Gliwicach. Przychodziłem do Piasta, tak samo jak później do Korony, czyli z drugiej ligi. Ale wtedy ten przeskok był dla mnie ogromny. Nie potrafiłem się odnaleźć. Myślę, że nie byłem jeszcze gotów na ekstraklasę. Ale nie żałuję tego, bo pewnie dziś nie byłoby mnie w Koronie. Te pół roku to była dla mnie lekcja pokory i nauka, która dzisiaj procentuje – mówi w wywiadzie dla portalu kielce.sport.pl – Artur Lenartowski.

Piłkarz nie czuje jednak żalu i nie może się już doczekać, kiedy będzie miał okazje przypomnieć się gliwickim fanom  i przywitać się z byłymi kolegami z drużyny – To będzie taki powrót na stare-nowe śmieci, bo na miejscu stadionu na którym wtedy graliśmy, niedawno powstał fajny nowoczesny obiekt. Ale kilku znajomych w Piaście jeszcze zostało. Na pewno miło będzie się przypomnieć i pokazać, że ten Lenartowski jednak wcale taki słaby nie jest – uśmiecha się gracz Korony.

Piast bliski jest sprawienia największej niespodzianki sezonu 2012/13. Skazywany na walkę o utrzymanie beniaminek jest o krok od gry w  europejskich pucharach, co również jest zaskoczeniem dla Lenartowskiego   – Chyba dla każdego, bo przed sezonem nikt nie mógł się spodziewać, że na trzy kolejki przed końcem gliwczanie będą na podium, ale  zasłużyli sobie na to. Grają równo, ładnie dla oka, a przede wszystkim skutecznie. I dziś na nikogo nie muszą się oglądać, puchary są w ich nogach – zauważa Lenartowski.

Korona gra fatalnie na wyjazdach. To właśnie ten element zadecydował, że kielczanie dziś walczą tylko o jak najwyższe miejsce w lidze. Pomocnik krwisto-czerwonych zapowiada jednak, że w czwartek więcej powodów do radości będą mieli goście –  Jesienią Piast  nie miał z nami żadnych szans. Jeśli  zagramy podobnie, a najlepiej tak jak ostatnio z Jagiellonią, to jestem pewien, że wreszcie odczarujemy nasze wyjazdy. To niedzielne zwycięstwo na pewno pozytywnie wypłynie na zespół – uważa Lenartowski.

On sam, po kilku słabszych występach, z Jagiellonią znów zagrał na wysokim poziomie, jeszcze przed przerwą podwyższył wynik na 3:0. W pierwszym meczu z Piastem też wpisał się na listę strzelców  –   Środek rundy był słaby w moim wykonaniu, zawodziłem. Starałem się robić wszystko jak zwykle, ale zupełnie nie wychodziło. Liczę jednak, że mecz z „Jagą” to moment odmiany i forma jeszcze w tym sezonie będzie rosła. Przed nami trzy ważne mecze, które mogą dać nam i kibicom sporo emocji – zapowiada Lenartowski.

Opracowanie własne/cyt za: kielce.sport.pl

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
WiklinowyNocnik

Co to było za drewno… Jednak w ekipie drwali z Kielc znalazł swój żywioł, bo kto szuka, ten znajdzie.