Trenerski nos Brosza-komentarz po meczu z Podbeskidziem

piast-podbeskidzie2012aPo dużo lepszej drugiej połowie Piast pokonał Podbeskidzie i wrócił na trzecie miejsce w ligowej tabeli. W Bielsku w sobotnie popołudnie oglądaliśmy zupełnie inne połowy w wykonaniu podopiecznych Marcina Brosza.

Początek spotkania w wykonaniu Piasta był kiepski. Zespół źle wszedł w mecz a grające z determinacją Podbeskidzie zdominowało gości. Już na samym początku tyko dzięki pomyłce asystenta Pana Raczkowskiego Piast prawdopodobnie nie stracił bramki po tym jak sam przed Dariuszem Trelą znalazł się Demjan. Jednak wydawało się, że tylko kwestią czasu jest gol. Długo bo aż do 41 minuty Piastowi się udawało. Wtedy to kolejny błąd popełnił Mido a Demjan głową zdobył 13. bramkę w tych rozgrywkach. Jak słusznie ktoś zauważył może w tym sezonie dojść do precedensu, że w zdegradowanym zespole z Bielska może być król strzelców całych rozgrywek.

W szatni Marcin Brosz dokonał można powiedzieć cudów. Kolejny raz trenerski nos nie zawiódł szkoleniowca Piasta. Na drugą połowę wyszedł całkowicie inny Piast. Zdeterminowany aby wygrać. Widać to było na boisku gdzie Piast grał a Podbeskidzie patrzyło. Efekt? Dwie bramki i kolejne 3 punkty dopisane w ligowej tabeli. Notabene trzeba zauważyć, że była to ósma wyjazdowa wygrana w tym sezonie. Lepszym w tej klasyfikacji jest jedynie poznański Lech.

Z pewnością na pochwały w tym spotkaniu zasłużył Adrian Klepczyński. Grający kolejny raz na lewej stronie doświadczony defensor był nie do przejścia. Oprócz grze w defensywie imponował rajdami lewą stroną gdzie wcale nie był dużo gorszy od szybszych i młodszych rywali.

Odrobinę poza grą był kapitan. Tomasz Podgórski nie miał zbyt wielu okazji do zaprezentowania swoich umiejętności egzekwowania stałych fragmentów gry. Jedynie na plus można zapisać ładne uderzenie z narożnika pola karnego po którym piłka trafiła w słupek.

Dwie różne połowy zagrał Marokańczyk Sidqy. „Mido” w pierwszej części  grał fatalnie całkowicie nie radząc sobie z szybkim Demjanem. Jednak w drugiej połowie było już zdecydowanie lepiej. Marokańczyk lepiej się ustawiał, mniej faulował i dużo lepiej radził sobie z Robertem Demjanem niż w pierwszych 45 minutach.

Na koniec mała ciekawostka. Arbiter Paweł Raczkowski to najbardziej szczęśliwy dla Piasta sędzia w tym sezonie. Prowadził 4 spotkania niebiesko-czerwonych i wszystkie cztery zakończyły się zwycięstwami drużyny z Gliwic.

18 maja 2013, 15:45 – Bielsko-Biała, ul Rychlińskiego
Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-2 Piast Gliwice
Bramki:
1:0 – 41` Róbert Demjan
1;1 – 56` (s) Bartłomiej Konieczny (asysta – Pavol Cicman)
1:2 – 79` Marcin Robak  (Asysta – Matej Izvolt)

Podbeskidzie: 1. Richard Zajac – 21. Tomasz Górkiewicz, 17. Dariusz Pietrasiak, 26. Bartłomiej Konieczny, 6. Błażej Telichowski – 10. Marek Sokołowski (64, 13. Piotr Malinowski), 28. Dariusz Łatka, 22. Marcin Wodecki, 11. Anton Sloboda (57, 2. Michal Piter-Bučko), 8. Damian Chmiel (76, 27. Adam Deja) – 23. Róbert Demjan.

Piast: 12. Dariusz Trela – 25. Damian Zbozień, 5. Jan Polák, 2. El Mehdi Sidqy, 14. Adrian Klepczyński – 16. Pavol Cicman (75, 18. Matej Ižvolt), 4. Mateusz Matras, 27. Artis Lazdiņš (46, 8. Rudolf Urban), 22. Rubén Jurado (46, 13. Tomáš Dočekal), 17. Tomasz Podgórski – 30. Marcin Robak.

żółte kartki: Łatka, Górkiewicz – Cicman, Klepczyński, Sidqy, Zbozień, Matras, Ižvolt.

sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).

widzów: 2700.

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Piastunka

A może też Podbeskidzie się wystraszyło? Przecież to siedzi gdzieś z tyłu w głowach piłkarzy, że jeżeli stracą bramki, to z utrzymaniem będzie o niebo ciężej. Wyglądali, jakby ta myśl splątała im nogi. Potracili gole, a pod koniec rzucili się do chaotycznego, rozpaczliwego ataku.
Obyśmy my jakimś cudem nie znaleźli się w ich sytuacji za rok.