Po słabej pierwszej połowie i zdecydowanie lepszych drugich 45 minutach beniaminek z Gliwic wraca na podium w ligowej tabeli.
Pierwsza połowa rozpoczęła się dla niebiesko-czerwonych nienajlepiej. Gospodarze ruszyli zdeterminowani na rywali i raz po raz dochodziło pod bramką Treli do groźnych spięć. Zupełnie w pierwszej części meczu z najlepszym strzelcem Podbeskidzia Robertem Demjanem nie radził sobie Marokańczyk Mido. Obrońca Piasta tylko dzięki pobłażliwości arbitra z Warszawy zawdzięcza, że po kolejnym nieprzepisowym zagraniu ten nie odesłał go do szatni jeszcze przed końcem pierwszej połowy.
Dominacja gospodarzy przyniosła efekt w 41 minucie gdy po dośrodkowaniu z lewej strony Robert Demjan wyskoczył najwyżej w polu karnym Piasta i niepilnowany przez nikogo pewnie pokonał Dariusza Trelę. W tej części meczu goście nie mieli wiele do powiedzenia. Akcje Piasta były nieskładne i pozbawione dokładności.
Po przerwie oglądaliśmy natomiast zupełnie inny zespół. Trener Marcin Brosz dokonał dwóch zmian. Za Artisa Lazdinsa wszedł Rudolf Urban a za Rubena Jurado Tomas Docekal. Gliwiczanie drugą połowę rozpoczęli zupełnie inaczej niż pierwsze 45 minut. Szybkie akcje Cicmana i Podgórskiego siały zamęt w szeregach obrony Podbeskidzia. Gospodarze natomiast w drugiej połowie jakby byli nieobecni na murawie. Dominacja beniaminka z Gliwic była bezsporna co przyniosło efekt w postaci dwóch goli. Najpierw po 15 minutach drugiej połowy Pavol Cicman kapitalnie wszedł w pole karne gospodarzy i mocno uderzył przed bramkę Zajaca. Piłka trafiła po tym podaniu w Koniecznego i zaskoczyła bramkarza. Mimo straty gola Podbeskidzie nie ruszyło do ataków. To Piast grał piłką i w piłkę a gospodarze statystowali. I przyniosło to efekt na 10 minut przed końcem gdy Robak przepięknie przełożył sobie piłkę na linii pola karnego i kapitalnym strzałem w okienko zapewnił niebiesko-czerwonym komplet punktów.
Jeszcze przed samym końcem okazję mieli gospodarze ale Piast już nie pozwolił wydrzeć sobie zwycięstwa. Z pewnością za drugie 45 minut zawodnikom z Okrzei należą się wielkie brawa za odwrócenie wyniku spotkania.





















