Radosław Murawski jest najmłodszym zawodnikiem pierwszego zespołu Piasta. Tydzień temu , w meczu ze Śląskiem Wrocław zdobył bramkę, dzięki której gliwiczanie wskoczyli na trzeci stopień podium. W tym samym czasie jednak, kiedy „Muraś” podbijał serca fanów, jego koledzy z klasy zdawali maturę. Radek do niej nie przystąpił. Zamierza to zrobić za rok. Nie jest pierwszym i ostatnim sportowcem, który musi w życiu wybierać pomiędzy karierą, a wyczynowym sportem. Prawie 40 lat temu podobnie postąpił Andrzej Buncol, jeden z najlepszych piłkarzy, którzy urodzili i wychowali się w Gliwicach.
– Dobrze to pamiętam – wspomina legendarny trener Piasta, Fryderyk Cholewa. Dostaliśmy informacje ze szkoły, że Andrzej nie przykłada się do nauki. Opuszcza zajęcia, przychodzi na lekcje nieprzygotowany. Wezwaliśmy go do klubu i postawiliśmy warunek, że albo weźmie się do roboty,
albo zostanie zawieszony w treningach i nie będzie grał. Na koniec zapytaliśmy go, co che robić w życiu. Buncol stał ze spuszczoną głową, wysłuchał wszystkiego, co mu powiedzieliśmy, po czym odpowiedział, że on chce zostać piłkarzem… – No i został, śmieje się Fryderyk Cholewa.
Andrzej Buncol jest wychowankiem Piasta, ale dość szybko opuścił Gliwice. Karierę z powodzeniem kontynuował w Ruchu Chorzów, Legii Warszawa, a potem w klubach niemieckiej Bundesligi. Osiągnął też wielki sukces z reprezentacją Polski, zdobywając na Mistrzostwach Świata w 1982 roku, srebrny medal.
Radek Murawski z pewnością w sporcie chciałby osiągnąć to, co udało się Buncolowi. W nauce jednak nie zamierza sie poddawać. – Szkołę skończyłem, ale na razie bez matury. Nie dało się wszystkiego pogodzić. Ale za rok podejdę do egzaminu dojrzałości. Jestem cierpliwy, poczekam. Już dawno zrozumiałem, że nie można mieć wszystkiego naraz – mówi „Przeglądowi Sportowemu”. Wyrzucać Murawskiemu chwilowego odstąpienia od matury z pewnością nie moŻna. Nie masz szna, aby pogodzić poważną karierę sportową z innymi obowiązkami. Zgrupowania, wyjazdy na kadrę, codzienne treningi, mecze. Nawet najzdolniszy miałby z tym problem.
Zarówno Buncol jak i Murawski pochodzą z Gliwic, choć z innych dzielnic. „Muraś” wychował się na Sikorniku, „Krupniok”, pochodzi z Szobiszowic. Podobieństw pomiędzy piłkarzami jest znacznie więcej. Zacząć można od pozycji na boisku. Obaj to środkowi pomocnicy. Mają zbliżone warunki fizyczne. Buncol mierzy – 174 cm, Murawski – 176 cm. Na ten moment wiele wskazuje na to, że kariera Radka posuwa się we właściwym kierunku. W klubie muszą szybko jednak pomyślęć o podwyżce i przedłuzeniu kontraktu. na razie Murawski zarabia 1500 zł brutto, a za rok zakończy się jego umowa z Piastem. To oznacza, ze już w styczniu może podpisać kontrakt z innym klubem.
Opracowanie Grzegorz Muzia/Cyt za: Przegląd Sportowy





















