W niedzielę, Piast spróbuje po raz drugi w tym sezonie pokonać Śląsk Wrocław. Tym razem gliwiczanie będą grać przed własną publicznością. Jeszcze w miniony poniedziałek pokonanie wrocławian nie wydawało się wielką sztuką. Drużyna ze stolicy Dolnego Śląska w ostatniej kolejce spotkań o mistrzostwo Ekstraklasy rozegrała fatalne zawody, ledwo wygrywając z słabiutką tej wiosny Pogonią Szczecin 1:0. W minioną środę aktualny Mistrz Polski w pucharowym starciu z Legią pokazał jednak, że w piłkę grać potrafi.
– Super nam wyszedł ten mecz. Zdominowaliśmy Legię w tym spotkaniu. Miejmy nadzieję, że na tej fali zagramy teraz równie dobry mecz w Gliwicach – powiedział zaraz po zakończeniu tego pojedynku – Sylwester Matejuk, pomocnik Śląska.
Szczególnie niebezpieczny w tym spotkaniu był Piotr Ćwielong. Napastnik wrocławian miał kilka okazji, by strzelić gola. Trafił nawet w poprzeczkę. – Moje sytuacje nie będą mi się śnić, choć bardzo ich żałuję. Teraz mamy mecz z Piastem, będzie możliwość do szybkiej rehabilitacji. Najbardziej żałuję tej podcinki, bo wszystko zrobiłem technicznie tak, jak trzeba. Zabrakło może kilka centymetrów, by piłka wpadła do bramki – nie mógł odżałować swoich okazji Ćwielong.
Niepokojące z punktu widzenia drużyny Piasta może być też to, że zawodnicy Śląska po tym środowym pojedynku ponownie uwierzyli w siebie i chcą do koca rozgrywek utrzymać trzecią lokatę w tabeli – To jest dobry bodziec do tego, żeby zająć trzecie miejsce. Każde zwycięstwo jest bodźcem do tego, żeby grać jeszcze lepiej i wygrywać kolejne spotkania. Taki mecz i wiara kibiców w to, że możemy każdy mecz wygrać, daje nam kopa do jeszcze lepszych występów – motywuje siebie i kolegów Mateusz Betnarski.
Opracowanie własne/Cyt za: slasknet.com






















Sylwester Matejuk,Mateusz Betnarski… Zajecie artykułu zajelo mi okolo minuty.Tak niewiele,a jednak nie dla wszystkich