Chorzowianie mocno liczyli na to, że uda im się ograć Piasta i tym samym przesunąć się w górę tabeli. Trzy punkty dały by im pewne już utrzymanie w Ekstraklasie. Gliwiczanie, choć pierwsi stracili gola, to nie pozwolili jednak „Niebieskim” na ten komfort. Bramki strzelone przez Matrasa i Podgórskiego, wprawiły zawodników gospodarzy w ponury wręcz nastrój.
Igor Lewczuk (obrońca Ruchu)
– Sprawdził się czarny scenariusz na ten mecz. Nie przypuszczaliśmy, że stracimy tutaj punkty. Chcieliśmy bardzo zdobyć ich komplet, niestety nie udało nam się wygrać. Straciliśmy bramki po tym, jak sami ją strzeliliśmy. Nie będę opowiadał banałów, że wyciągniemy wnioski, bo je powinniśmy wyciągnąć o wiele wcześniej. Nasza sytuacja robi się bardzo nieciekawa, można powiedzieć, że nawet bardzo gorąca. Wygrana pewnie lekko by ją uspokoiła. Po stracie punktów teraz będziemy walczyć o utrzymanie, tylko, że ta walka będzie jeszcze trudniejsza.
Łukasz Janoszka (pomocnik Ruchu):
– Strzelona bramka chyba nas troszeczkę uśpiła. Szkoda, ponieważ kolejny raz indywidualne błędy zadecydowały o tym, że przegraliśmy mecz. Bramka stracona po stałym fragmencie – ktoś zgrywał piłkę, ktoś od nas nie pokrył i co prawda bardzo ładny strzał oddał zawodnik Piasta, ale miał na niego bardzo dużo miejsca. Powinniśmy być zdecydowanie bliżej rywali i nie pozwolić na takie strzały.
Podświadomie oddaliśmy grę Piastowi i to przyniosło swoje efekty w postaci porażki. Sytuacja w tabeli jest taka, że nadal można się wszystkiego spodziewać. My musimy patrzeć się na siebie i odrabiać poniesione straty w kolejnych meczach. (luk)
Martin Konczkowski (obrońca Ruchu):
– Pierwsza połowa nie była w naszym wykonaniu nawet zadowalająca. Nasza gra również pozostawiała wiele do życzenia. Nie może być tak, że po zdobytym golu bardzo szybko tracimy prowadzenie. Tym bardziej po stałym fragmencie gry, na który trener nas bardzo uczulał. Druga bramka też pechowo dla nas wpadła i ciężko znaleźć coś na nasze usprawiedliwienie. Sami sobie stwarzamy problem. Przy dzisiejszym zwycięstwie ostatnie pięć meczów moglibyśmy zagrać na większym luzie. A tak robi się nerwowo, a wiadomo, że trudniej się gra, kiedy ciąży na nas większa presja. Musimy coś zmienić i do Gdańska jechać tylko i wyłącznie po trzy punkty.
źródło: Niebiescy.pl





















