Gdyby narysować krzywą wyników osiąganych przez Ruch Chorzów w rundzie wiosennej, to przypominałaby wykres zawałowca podłączonego do aparatury rejestrującej stan pacjenta w trakcie kulminacyjnego momentu ataku serca. Chorzowianie potrafią spektakularnie przegrywać, jak miało to miejsce w meczach z Lechem Poznań czy Podbeskidziem Bielsko Biała, by przekonywająco pokonać GKS Bełchatów lub Widzew Łódź. Przy Cichej nikt logicznie nie potrafi wytłumaczyć takiego stanu rzeczy.
Badania wykazują, że zawodnicy są dobrze przygotowani fizycznie. Mentalnie tez podobno problem nie występuje, a więc co? Może kłopoty finansowe o których jest głośno nie tylko w Chorzowie?
Dziennik „Sport” zauważył, że Niebiescy szczególnie słabo spisują się w pierwszych połowach. Gdyby ułożyć tabelę złożoną jedynie z pierwszych 45 minut gry, to Ruch byłby na ostatnim miejscu w tabeli. – Szukamy przyczyn, dlaczego przesypiamy pierwsze połowy. Przed meczem mobilizujemy się, jesteśmy skoncentrowani, a na rozgrzewce jest super. Gdy jednak pojawiamy się na boisku, nagle coś sypie się w naszej grze i niewiele nam wychodzi. Ktoś się spóźni, ktoś straci piłkę, ktoś nie wróci. Dopiero stracona bramka odblokowuje nas i właściwie zaczynamy „wchodzić” w mecz – tłumaczy Leszek Dyja, trener przygotowania fizycznego klubu z Chorzowa.
Taki szczegół z pewnością nie ujdzie uwadze szkoleniowców z Gliwic. Można się więc spodziewać, że Piast spróbuje już w pierwszej połowie rozstrzygnąć losy tego [pojedynku. Jest to jak najbardziej realne, bo podopieczni Marcina Brosza w przeciwieństwie do zespołu Jacka Zielińskiego w ostatnich meczach lepiej spisują się przed niż po przerwie.
Słaba gra w pierwszych połowach, to nie jedyny problem drużyny z Cichej. Przed derbami z Piastem ze składu wypadają Marek Szyndrowski i Żeljko Djokić. Na uraz narzeka też Łukasz Janoszka, ale on akurat może zdążyć się wykurować do poniedziałku – informują w Chorzowie.
Opracowanie własne/Sport





















