Tydzień temu pierwsze spotkanie o mistrzostwo I ligi futsalu zostało rozegrane na parkiecie niżej rozstawionej drużyny po sezonie zasadniczym – drugiego Euromastera Głogów. Gospodarze wygrali to spotkanie 2:1. W sobotę rewanż odbył się w hali najlepszego zespołu rundy zasadniczego – GAF Jasna Gliwice. Gliwiczanie zwyciężyli 3:2, ale tytuł mistrzowski trafił do rąk zawodników Euromastera, dzięki bramkom zdobytym na wyjeździe. Przypomnijmy, że za kilka miesięcy obie ekipy zagrają w Futsal Ekstraklasie.
Sobotni mecz był spotkaniem wyłącznie o prestiż, bo o tym kto awansuje do ekstraklasy zadecydowały półfinałowe spotkania rozegrane na początku kwietnia. To pewnie sprawiło, że ostatnia ligowa konfrontacja beniaminków ekstraklasy była ciekawym widowiskiem obfitującym w liczne sytuacje podbramkowe. Początek należał do gospodarzy. W 38. sekundzie pierwszy celny strzał na bramkę głogowian oddał Patryk Bugajak, ale golkiper gości był na miejscu.
Pierwsi gola zdobyli jednak przyjezdni. GAF atakował, zapomniał jednak o tym, że trzeba też bronić. Grzegorza Nowaka uruchomił dobrym wyrzutem bramkarz gości Wojciech Wójtowicz i nie pilnowany zawodnik z Głogowa strzelił nie od obrony. Minutę później Nowak nie popisał się. W idealnej pozycji, będąc trzy metry od bramki strzelił obok. Zimny prysznic dobrze podziałał na gliwiczan. Dawid Wiśniewski zatańczył z piłką przy linii końcowej i podobnie jak w meczu półfinałowym z AZS Warszawa, niemal z zerowego kąta kopnął futbolówkę w taki sposób, że ta zatrzepotała w siatce gości. Bramka przecudnej urody! Nie minęło kilkadziesiąt sekund a było już 2:1. Jacek Włoch kapitanie wyłuskał piłkę od głogowskich obrońców podał do niepilnowanego Dawida Wiśniewskiego, a ten z pięciu metrów nie dał szans bramkarzowi. Wydawało się, że dalsze gole dla GAF Jasna to kwestia czasu. Niestety, dwie minuty później goście wyrównali. Koszmarny błąd Bugajaka wykorzystał Mateusz Niedźwiedź i i nasz golkiper – Michał Widuch – był bezradny. Kolejne minuty należały do gości, a to, że nie padły gole zasługa świetnie spisującego się bramkarza GAF. Widuch bronił jak natchniony i wciąż krzyczał do swoich kolegów, by ci wreszcie obudzili. Na niewiele się to zdało, bo jakiś nadzwyczajnych okazji gliwiczanie nie mieli. Rywale grali natomiast bardzo prostą piłkę: szybkie podania i strzały z każdej pozycji…
Drugą część meczu miejscowi zaczęli nieco żwawiej, ale klarownych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach nie było. Nie brakowało natomiast walki, często nieprzepisowej. W konsekwencji sędzie pokazał aż 4 żółte kartki, a Nowakowi z Euromastera nawet dwukrotnie przez co ten wyleciał z boiska. W 12. min GAF miała znakomitą okazję do strzelenia gola, Kamil Musiał będąc sam na sam, zamiast strzelać, próbował objechać bramkarza gości, ale ten w porę odebrał mu piłkę. Sekundy później niewykorzystana sytuacja mogła się zemścić. Piłka po uderzeniu Kamila Kaczmara zatrzymała się na słupku. W 16. min powinno być 3:2. Ostre podanie wzdłuż bramki Wiśniewskiego przeleciało niestety między nogami będącego pół metra od bramki Bugajaka. Co się odwlecze… W 18. min indywidualną okazję wykorzystał Łukasz Kujawa i podwyższył na 3:2. Bramki na wyjeździe liczą się podwójnie, więc taki wynik premiował Euromaster. GAF Jasna grało do końca. Na półtora minuty przed końcem trener Rafał Barszcz wycofał bramkarza i w ten sposób próbował ratować wynik. Niewiele brakowało, a udałoby się. Na cztery sekundy przez końcową syreną potężną bombę w kierunku bramki głogowian posłał Michał Cygnarowski, ale golkiper gości popisał się znakomitą interwencją. Mistrzem I ligi został Euromaster Głogów, a gliwiczanom przypadło drugie miejsce. Teraz oba zespoły czeka kilkumiesięczna przerwa i przygotowania do ekstraklasowych bojów.
GAF Jasna Gliwice: Widuch, Cielesta – Cygnarowski (kpt.), Bugajak, Szczurek, Kujawa, Włoch, Wiśniewski, Mizgajski, Kaczmarczyk, Musiał, Jastrzębski, trener Rafał Barszcz.
źródło: Nowiny Gliwickie





















