Przed piątkowym meczem w Łodzi wszyscy nawzajem się ostrzegali, że najbardziej trzeba uważać na Marcina Robaka. Teraz napastnik Piasta, a wcześniej zawodnika Widzewa, grając jeszcze na stadionie przy al. Piłsudskiego w barwach łódzkiego klubu, strzelił łącznie 45. bramek. Ostatni raz miało to miejsce dokładnie 27. listopada 2010 roku, kiedy to w 71. min pokonał bramkarza Górnika Zabrze. Potem nie miał już okazji, bo grał w tureckiej lidze. Na swoje stare śmieci powrócił więc po ponad dwu i pół letniej przerwie i od razu mocnym akcentem przypomniał o sobie tamtejszym fanom.
Był już doliczony czas gry pierwszej połowy. Tomasz Podgórski wykonywał rzut rożny, który strzałem głową na gola dla Piasta zamienił Robak – Już wcześniejsze rzuty rożne były dobrze wykonywane. Szkoda tylko, że piłka była centrowana na długi słupek i nie mogłem dojść do strzału głową. Dopiero w końcówce pierwszej połowy piłka poszła na krótki słupek. Spodziewałem się tego zagrania. Wyskoczyłem do góry i uderzyłem ją. Wszystko wyszło tak, jak powinno – opisuje tą sytuację napastnik Piasta.
Jest taki niepisany zwyczaj, ze zawodnicy, którzy grają przeciwko swoim byłym kolegom nie fetują tego faktu nadmiernie, co też uczynił Robak – Przeważnie tak jest, że jak się strzela bramkę byłej drużynie, to się tą radość trzyma w sobie. Nie chciałem jej zbytnio okazywać. Co nie zmienia faktu, że cieszę się z tej bramki – wyjaśnia piłkarz
„Robi” wcześniej już wiedział, że zdobędzie gola, skąd? – Już tydzień temu rozmawiałem z Maćkiem Mielcarzem z którym się przyjaźnimy i powiedziałem, że strzelę mu bramkę. No i strzeliłem – uśmiecha się Robak.
W pierwszej połowie tego spotkania było na co popatrzeć. Po przerwie jednak widowisko straciło na atrakcyjności z czym jednak nie zgadza się były gracz Widzewa – W drugiej połowie obie drużyny też miały swoje okazje bramkowe, które mogły zakończyć się zdobyciem gola i dać zwycięstwo. Z przebiegu meczu remis chyba jest wynikiem sprawiedliwym – uważa strzelec gola dla Piasta
Zanim jednak Marcina Robak wybiegł w podstawowym składzie Piasta i strzelił gola dla gliwickiej jedenastki został uhonorowany przez klub pamiątkową koszulką. Ciepło przywitali go też łódzcy kibice. – Cieszę się, że wróciłem na Widzew. Przeżyłem tu wspaniałe chwile. Chciałem przywitać się z kibicami, zagrać dobry mecz i zdobyć bramkę. To mi się udało i jestem z tego zadowolony.
Marcin Robak nie tylko zdobyciem gola wyróżnił się w tym spotkaniu . Już w pierwszej połowie, będąc w trudnej sytuacji oddał strzał, który tylko w wiadomy sobie sposób wybronił Mielcarz. Wytrzymał też pełne 90 minut, co daje nadzieję, że z meczu na mecz będzie się rozkręcał i regularnie wpisywał się na listę strzelców.
Cyt za: widzewiak.pl
foto: widzew.pl






















uwielbiam, jak gra Radek Murawski, szkoda ze nie tak często, super zdolny chlopak
uwielbiam jak gra Radzio Murawski, zdolny, młody, mądry….oby grał często
Kto to napisał? Zróbcie zgadulę z nagrodą (zdjęcie Radzia w pieluchach). Możliwe odpowiedzi:
1. babcia
2. ciocia z Tczewa
3. zakochany proboszcz
WiklinowyNocnik … Normalka, jak zawsze wredne komentarze, same negatywy tylko widzisz, pewnie jakaś żaba z miasta obok 🙂 Internetowy napinacz.
Wiklinowy nocnik ma dużo racji, Murawski nie jest przygotowany na grę w Ekstraklasie, w każdym starciu daje się przepchnąć, to zawodnik na końcowe 15 minut przy pozytywnym wyniku, może za rok za dwa coś z nim będzie, bądźmy obiektywni.