0:3 z Lechem było najdotkliwszą porażką odniesioną przez drużynę Piasta od czasu otwarcia nowego stadionu. Wcześniej gliwiczanie dali sobie wbić trzy gole Ruchowi, ale zdobyli wtedy honorową bramkę. Po pierwszej połowie poniedziałkowego starcia nie zapowiadało się jednak, że goście w sumie łatwo wywiozą z Gliwic komplet punktów. Piast dość mądrze się bronił i próbował konstruować akcje zaczepne. Czego więc zabrakło w grze gliwiczan po przerwie?
– Ciężko coś powiedzieć konstruktywnego. Myślę, że na wyniku tego meczu zaważyły wydarzenia z początku drugiej połowy. Lech wyszedł agresywnie, raz nas skontrował, Wszystko to, co założyliśmy sobie w przerwie legło w gruzach. To nas podłamało. Potem już nie potrafiliśmy się podnieść. Lech kontrolował sytuację – analizuje Damian Zbozień. .
Poznańska drużyna wyraźnie nie leży gliwiczanom. W pierwszym jesiennym meczu też na początku niebiesko-czerwoni nieźle radzili sobie w starciu z Kolejarzem, ale po stracie gola, gra i taktyka rozsypała się. Teraz też było podobnie. – W pierwszej połowie myślę, że byliśmy równorzędnym przeciwnikiem. Lech nie miał łatwego zadania. Piękny strzał Lovrencsics odwrócił losy tego pojedynku – przyznaje Zbozien. .
Kluczowy moment, jak zresztą wszyscy zauważyli tego pojedynku, to 49 minuta, kiedy to Tonev zabrał się z piłka, przebiegł z nią przez całe boisko i pokonał Dariusza Trelę – Wiedzieliśmy, że Lech potrafi wyprowadzić szybką kontrę, szczególnie po stałym fragmencie, ale też i trochę przypadku było przy tym drugim golu. Artis dobrze się zachował, zebrał piłkę, uderzył w stronę bramki, zblokował to jednak obrońca Lecha, a potem szybki Tonev wykorzystał to bez litośnie.
Najbardziej jednak obrońca Piasta żałuje, że ta porażka przytrafiła się gliwiczan na ich stadionie i przy tak licznej widowni – Lech ujawnił nasze braki, szkoda, ze stało się to przy pełnym stadionie. To było takie moje marzenie, żeby zagrać tu w Gliwicach przy pełnych trybunach. Ta porażka boli więc tym bardziej, bo przy takiej publiczności trzeba wygrywać – kończy Zbozień.
Szybko będzie okazja na zamazanie w pamięci kibiców tej porażki. Już w piątek bowiem gliwiczanie w Łodzi zmierzą się z Widzewem, zespołem, który wiosną nie gra już tak dobrze jak w pierwszej części sezonu i z pewnością jest w zasięgu Piasta.
Opracowanie własne
Foto: Michał Duśko






















Pierwszy gol dla Lecha to cacko, ale jednak przed strzałem Lovrencsic kluczył i przekładał piłkę na lewą nogę – był czas podwoić, zablokować. Drugi gol to fatalny brak asekuracji – jak przy takim stykowym jeszcze wyniku, w tej fazie meczu można zostawić jednego obrońcę przed bramkarzem??? Tak można grać w 85 minucie, kiedy albo się wyrówna albo przeciwnik dobije na 0-2. Tutaj była 49 minuta… Drażniło maniakalne podnoszenie piłki przez Piasta i dogrywanie lobów na zagubionego Docekala, tym bardziej, kiedy Lech popisywał się kombinacyjną grą po ziemi. Jurado w obecnej formie fizycznej nie nadaje się nawet na ławkę a jego niemoc pogłębia się z meczu na mecz. To był solidny kopniak od drużyny, która ma lepszych piłkarzy, a jako całość po prostu funkcjonowała o wiele lepiej.
Zgadzam się.
Można z czystym sumieniem powiedzieć, że niestety ale niektóre sytuacje to ewidentnie przespali czy to ofensywnie czy defensywnie… A czasem przecież wystarczyło wystartować o te sekundę wcześniej. Szkoda tego meczu, szkoda postawy chłopaków.
Nie ma ataku nasz atak nie funkcjonuje. Ani Ruben nie strzela bramek tej wiosny Docekal miał tam przebłysk w 2 meczach potem wrócił do swojej bez formy. Rubenowi brakuje takiego partnera jak Kędziora. I sądzę,że najlepszym zamiennikiem był by Robak. A więc panie trenerze Ruben i Robak na Widzew a nie Docekal.
Trzeba budować drużynę od nowa.Tych 11 kopaczy skompromitowało Gliwice w oczach piłkarskiej Europy.Lech grał w innym wymiarze nieosiągalnym dla A-klasowego Piasta.Teraz niestety 7 porażek pod rząd i wreszcie upragnione miejsce -14.Tekiej padliny to nie gra nawet zdegradowany Bełchatów!!!
Odreagowujesz sobie głęboką frustrację, że twój górniczy kolos na glinianych łapach mógł w tak dennym stylu przegrać z kiepściuchem z Bielska bliskim spadku? Piast przegrał z wiceliderem, który zagra w pucharach.
to co mi sie nie podoba w obecnym naszym „stylu” gry jest to iz nastawiamy sie na dlugie podanie do osamotnionego napastnika ktory nawet gdyby opanowal pilke bądz chcial ją bezposrednio dogrywac nie ma jak zdobyc pola praktycznie nie ma ruchu z przodu nikt nie wychodzi do gry do przodu.. grając dlugą pilke to trzeba miec w formacjach ofensywnych szybkich pilkarzy ktorzy sa w stanie wyskoczy za obroncow a my takich nie mamy. dlatego podobal mi sie piast z poprzedniej rundoy gdzie kilkoma podaniami po ziemi ogrywalismy obrone przeciwnikow
a teraz ogladamy daleki wrzut na napastnika ktory pilke przy dobrych wiatrach probuje gdzies zgrac ale zanim ona dotknie ziemi jest przy niej 2 obroncow rywala a w przypadku gdy jest ona zagrana na dobieg niema komu do niej dojsc przed rywalem