Reforma Ekstraklasy, „mniejsze” kluby nabite w butelkę?

Przegłosowana w zeszły piątek reforma rozgrywek Ekstraklasy wciąż budzi kontrowersje. Kluby przeciwne zmianom chcą odwołać obecną radę nadzorczą Ekstraklasy SA i obalić uchwalone zmiany. Nie chodzi o samą innowacyjną formę rozgrywek. Zespołom i telewizji nie odpowiada również nowy termin inauguracji sezonu zaproponowany przez radę ligi – czytamy na gwizdek24.se.pl.

– Przeciwnicy reform uważają, że wprowadzone zmiany zabezpieczają interes najbogatszych klubów, a mniejsze narażają na dodatkowe koszty. Na czele tej grupy stoją – według informacji sport.pl – szefowie Zagłębia Lubin i Ruchu Chorzów – Od udziwnienia systemu rozgrywek ich poziom się nie podniesie – tak skomentował decyzję organu Ekstraklasy S.A. – Dariusz Smagorowicz, prezes Ruchu. .

Spór toczy się także w kwestii terminu startu rozgrywek. Pierwotnie nowy sezon ligowy miał zacząć się 13 lipca. Teraz jednak Ekstraklasa SA chce przesunąć inaugurację rozgrywek na 20 lipca. Mówi się jednak, że oba zaproponowane terminy nie odpowiadają zarówno klubom jak i telewizji. Te wolałby, by sezon wystartował dopiero w sierpniu.

Przypomnijmy, że zgodnie z nową reformą po rozegraniu 30 kolejek (tzn. rundy zasadniczej) liga zostanie podzielona na grupę mistrzowską i grupę spadkową. Najlepsza ósemka rozpocznie walkę o mistrzostwo, druga ósemka zaś –  walkę o utrzymanie. Punkty zdobyte w rundzie zasadniczej będą dzielone na pół i zaokrąglane w górę. Tym samym każda drużyna rozegra aż 37 meczów.

Największą kontrowersją w tej kwestii wydaje się być fakt wprowadzenia reformy w drugiej połowie sezonu. Takie innowacje powinny być zapowiadane wcześniej. Podobnie zresztą ma się w przypadku Młodej Ekstraklasy i wprowadzeniu centralnej Ligi Juniorów. Gdyby przed sezonem było o tym wiadomo, kluby mogłyby się do tego odpowiednio przygotować.

Kolejna kontrowersja to sposób podjęcia uchwały. Przy jej uchwalaniu  głosowało tylko siedmiu członków Rady Nadzorczej Ekstraklasy SA, reprezentujących właśnie tyle klubów: Maciej Wandzel (Lech Poznań, przewodniczący), Piotr Waśniewski (Śląsk Wrocław), Dariusz Smagorowicz (Ruch Chorzów), Bogusław Leśnodorski (Legia), Jacek Bednarz (Wisła Kraków), Marek Glogaza (Podbeskidzie Bielsko-Biała), Zdzisław Drobniewski (PZPN). Biznesowe zasady funkcjonowania spółek akcyjnych wymagają, aby w tak ważnej reformie wypowiedzieli się wszyscy udziałowcy, czyli w tym przypadku kluby ekstraklasy.

Tak nerwowe  ruchy mogą  być reakcją na coraz szybciej  obniżający się poziom w Ekstraklasie, czego konsekwencją jest   spadek zainteresowania kibiców i sponsorów tymi rozgrywkami.  Byt coraz większej liczby klubów uzależniony jest od pieniędzy pochodzących z budżetów miast w którym występują. To także oznaka kryzysu.

Reforma ma być lekarstwem na tą sytuację, ale czy na pewno? W rundzie zasadniczej nie wiele się zmieni, bo będzie to wyglądać podobnie jak teraz. Natomiast w dodatkowej edycji, już po podziale na grupę spadkową i walczącą o mistrzostwo, wbrew zapowiedzi autorów tego pomysłu,  może się okazać, że  połowa drużyn nie ma o co się bić. Jaki kibic będzie chciał zapłacić za bilet na mecz, którego stawką będzie przysłowiowa pietruszka?

W sytuacji, gdy zdecydowana większość klubów ma problem z zamknięciem budżetów, dodatkowy koszt zorganizowania meczu urośnie do rangi problemu.

Kolejna wątpliwość, to kto będzie chciał chodzić na mecze w środku lipca? Ten miesiąc i pierwsza połowa sierpnia to okres wyjazdów Polaków na wczasy czy wakacje. Tegoroczna zima pokazała, że nawet przy podgrzewanych murawach,  nie rzadko spotkania  trzeba rozgrywać w skrajnych wręcz warunkach, a na dodatek przy pustych trybunach.

Prezes Ekstraklasy SA Bogusław Biszof tak tłumaczy wprowadzenie zmian –   Nie mogę się pogodzić z tym, że trenerzy czy szefowie niektórych klubów mówią po 18. czy 22. kolejce, że „są już spokojni, osiągnęli cel i mają zabezpieczony byt w ekstraklasie”. Chcę ligi, w której walczy się w każdym meczu i każdy jest ciekawy dla kibiców, a dla piłkarzy i trenerów rozwijający. Mamy też zdecydowanie zbyt szeroki, tzw. bezpieczny, środek tabeli. W porównaniu z czołowymi ligami Europy niewiele drużyn może wywalczyć prawo gry w europejskich pucharach i tylko dwie spadają. Nowy system rozgrywek powinien podkręcić rywalizację i poziom sportowy. Ekstraklasa SA konsekwentnie, krok po kroku realizuje swój program, by zagwarantować klubom jak najwyższe przychody i jednocześnie podnosić poziom sportowy w lidze – broni reformy Biszof.

Zwolennikami zmian są też piłkarze – Dla takich młodych zawodników jak ja, to  dobry pomysł. Będziemy mieli możliwość częstszego grania i szybszego nabierania doświadczenia, bo będzie więcej spotkań – mówi Damian Zbozień.

– To powinno uatrakcyjnić ligę. Będzie grupa mistrzowska, spadkowa, więcej spotkań pomiędzy drużynami z góry, które cieszą się większą popularnością niż spotkania o utrzymanie. Moim zdaniem to przyciągnie więcej ludzi na stadiony – tak uważa Kamil Kosowski, były reprezentant Polski.

Zawodnicy mają interes w tym, aby grać, nie tylko dla większej liczby występów. W większości klubów funkcjonują tzw. wyjściówki czy premie za wygrane mecze. Dla nich więc jest to okazja do zarobienia dodatkowych pieniędzy.

Wątpliwości są więc duże, a fakt taki, że podobny system już obowiązywał i to całkiem niedawno. Zrezygnowano z niego już po roku. Więcej spotkań w sezonie, emocji i pieniędzy  miały też zagwarantować rozgrywki w ramach Pucharu Ekstraklasy. Też się z nich wycofano, bo był to sztuczny twór, nie zaakceptowany przede wszystkim przez kibiców. Wycofano się również barażów o utrzymanie w ekstraklasie.

Jeśli chcemy przedłużyć sezon i zwiększyć liczbę rozgrywanych spotkań, to czy nie prościej jest powiększyć ligę do 18 zespołów, a w rozgrywkach pucharowych wcześniej wprowadzić dwumecz?

Opracowanie: Grzegorz Muzia

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Piastunka

Nie jestem znawcą, ale mi o wiele bardziej podoba się pomysł zmniejszenia ligi do 12 zespołów i rozegrania 44 meczy. Byłby jeden spadkowicz i jedno miejsce barażowe (ja nie mam nic przeciwko temu – przedostatni zespół może pokazać, że zasługuje na ekstraklasę). Przydałoby się jeszcze KONSEKWENTNIE dawać licencje tylko tym, którzy spełniają kryteria.
Dwa dodatkowe zespoły w ekstraklasie obniżyłyby poziom.