Frank Adu Kwame nie zagra w Piaście, przynajmniej w tym sezonie. Po prawie trzech miesiącach oczekiwań na certyfikat, zdecydowano się odesłać Ghańczyka do poprzedniego klubu. Od początku transfer tego zawodnika budził spore emocje. Jego odejście, choć lakonicznie opisane przez media także budzi kontrowersje i pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi. Przypomnijmy – Kwame przed tym sezonem jedną nogą był już w GKS Katowice. Nagle jednak pojawił się na sparingu Piasta. Zaraz potem trenerzy z Gliwic podjęli decyzje o zabraniu go na zgrupowanie do Hiszpanii.
Wywołało to wściekłość działaczy z Katowic, ale ich złość nie była skierowana do zawodnika czy decydentów Piasta, tylko do prezesa Piotrówki, który uzgodnił już warunki przejścia tego gracza na Bukową. Zmienił jednak zdanie, bo? – Już trzy dni wcześniej informowałem ich (Katowice), że Piast jest poważnie zainteresowany, oferuje lepsze warunki. W Katowicach dogadywaliśmy się tylko na „gębę” – tłumaczył wówczas Ireneusz Strychacz – prezes LZS Piotrówka. Przy Bukowej jeszcze trochę pokrzyczeli, ale oprócz tego nic nie mogli zrobić. Adu rozpoczął przygotowania z Piastem, wsiadł do samolotu i poleciał do Alicante z resztą drużyny.
Po powrocie z Hiszpanii klub poinformował, że podpisał z nowym zawodnikiem roczny kontrakt.
Do tego jednak, aby zgłosić zawodnika, potrzebny był stosowny certyfikat i umowa między klubami i tu się zaczyna heca. Prezes Piotrówki zaręczał, że to kwestia kilku dni, czas jednak płynął, a dokumentu nikt nie mógł zobaczyć. Trudno w tym miejscu nie zadać pytania? – Na jakiej zasadzie Kwame grał w trzecioligowej Piętrówce, bo?
– W regulaminie dopuszczającym piłkarza do rozgrywek czytamy – Zawodnik – cudzoziemiec spoza obszaru Unii Europejskiej może być potwierdzony i uprawniony do gry wyłącznie jako zawodnik profesjonalny, bez względu na klasę rozgrywkową, w której występuje klub pozyskujący takiego zawodnika. Dopuszcza się uprawnienie do klubu IV ligi i niższych klas rozgrywkowych dodatkowo jednego zawodnika – cudzoziemca o statusie amatora pod warunkiem posiadania przez takiego zawodnika dokumentów zaświadczających legalizację pobytu zawodnika – cudzoziemca w Polsce.
Z tej regulacji wynika, że Kwame nie powinien grać w III ligowej Piotrówce bez certyfikatu, a grał i strzelał gole. Na jakiej więc podstawie został dopuszczony do gry?
Kierownictwo Piasta rozmowy na temat zatrudnienia Ghańczyka, który pochodzi spoza Unii Europejskiej powinno zacząć od sprawdzenia, czy ten posiada stosowne dokumenty. Wygląda na to jednak, ze zaufało jemu i prezesowi Piotrówki jak to lubi mówić on na „gębę”.
Kolejną ważną datą jest dzień 28 luty. Wtedy bowiem zamykane jest okienko transferowe. Po tym terminie wolno już tylko zatrudniać zawodników, którzy nie mają żadnej przynależności klubowej. Tymczasem Kwame przechodził do Piasta na zasadzie wypożyczenia. Nie mógł więc być zgłoszony po tym terminie do rozgrywek przez inny klub. Chyba że rozwiązałby wcześniej kontrakt z Piotrówką. tego jednak nie uczynił.
Już wtedy więc kierownictwo drużyny powinno wiedzieć, że dalsze trzymanie zawodnika jest bezcelowe, bo i tak nie będzie go można zgłosić. Tymczasem ten dalej trenował z resztą drużyny z Okrzei.
Zapoznajmy się przy okazji z obowiązkami klubu wynikającymi z regulaminu przy dokonywaniu transferu – Klub pozyskujący zawodnika zobowiązany będzie do przeprowadzenia wszelkich niezbędnych badań, studiów, testów i/lub kontroli medycznych lub do podjęcia stosownych działań przed zawarciem kontraktu; w przeciwnym wypadku klub będzie zobowiązany do zapłaty pełnej uzgodnionej kwoty ekwiwalentu za wyszkolenie (i/lub kwoty należnej pensji)
To oznacza, że od momentu podpisania umowy, klub musiał wypłacać wynagrodzenie i ponosić wszelkie koszty związane z jego utrzymaniem. Umowa bowiem nie może zawierać warunków, typu zapłacimy ci dopiero jak zaczniesz grać.
Analizując całą tą sytuację trudno nie oprzeć się wrażeniu, że nie wszystko przy tej próbie transferu było przeprowadzone tak jak powinno to wyglądać. Stracili na tym wszyscy. Kwame, bo jego przygoda z Ekstraklasą, przynajmniej do końca tego sezonu już się skończyła, choć nie zagrał w niej ani razu. Prezes z Piotrówki kwotę, którą miał otrzymać za wypożyczenie tego zawodnika i z pewnością zaufanie w branży . Piast też mówiąc kolokwialnie jest w plecy, bo przez prawie trzy miesiące utrzymywał piłkarza z którego korzyści mieć nie będzie.
Opracowanie własne





















