Informacje z ostatniej kolejki spotkań o Mistrzostwo Ekstraklasy zdominował Tomas Docekal. Czeski napastnik, który od roku już reprezentuje barwy Piasta w meczu z Pogonią strzelił dwa gole, sprawiając frajdę sobie, kolegom z drużyny i kibicom. Mimo że od tego meczu minęło trzy dni wciąż nie ustają komentarze na temat Czecha. Docekal jeszcze niedawno zupełnie nie radził sobie, nawet na boiskach Młodej Ekstraklasy. Teraz zdobywa bramki w pierwszym zespole.
Co ciekawe, nawet kibice Piasta w komentarzach mają mieszane uczucia, co do jego występów. Różne spojrzenia na postawę czeskiego odpowiednika „Ibry” ma też sztab szkoleniowy Piasta i były prezes klubu – Józef Drabicki o czym czytamy w dzisiejszym Przeglądzie Sportowym.
– Od razu wam mówiłem, że to czeski Zlatan Ibrahimović – śmieje się Dariusz Dudek, drugi trener Piasta, choć w Gliwicach przez kilkanaście ostatnich miesięcy odpowiedzią na hasło „Czeski Ibra” był drwiący uśmiech. Na meczach Młodej Ekstraklasy ludzie śmiali się do rozpuku, oglądając w akcji wysokiego i nieporadnego olbrzyma z Czech.
– Ibra, pokoż, co potrafisz – krzyczeli gwarą, bez litości chłoszcząc słownie potykającego się o własne nogi Dočekala.
– Żal mi było chłopaka, bo jest miły i grzeczny, a po tych występach chodził po budynku jak struty – mówi były prezes Piasta Józef Drabicki. – Ale spokojnie, jeśli ktoś z powodu tych trzech bramek Dočekala wpadł w euforię, to radziłbym mu polać głowę kilkoma kubłami zimnej wody. Jarka i Zahorski też kiedyś strzelali gole i przy tym nieźle grali w piłkę, a gdzie są dzisiaj? Tymczasem Tomaš ma ogromne braki techniczne i nie zmieni tego fakt, że ostatnio mu się poszczęściło i zdobył trzy bramki – dodaje Drabicki.
Jeszcze w kończącym rundę jesienną wyjazdowym meczu Piasta z PGE GKS (3:1 dla gliwiczan) komentujący tamto spotkanie Marcin Adamski stwierdził, że „ludziom, którzy sprowadzają do naszej ligi takich zawodników jak Polak czy Dočekal, powinno zakazać się pracy w polskiej piłce”. – Teraz można odbić piłeczkę, mówiąc, że ludziom, którzy mówią takie rzeczy, powinno się zakazać komentowania ligowych spotkań – zauważa Dudek.
Faktem jednak jest, że sztab szkoleniowy Piasta już co najmniej dwukrotnie zwątpił w Czecha. Latem ubiegłego roku szukano mu pracy w niższej lidze, ale nikt go nie chciał. Zimą chciano go upchnąć do Zagłębia Sosnowiec. Drugoligowca kuszono tym, że Piast będzie pokrywał 70 procent kontraktu, czyli miesięcznie będzie przelewał 6 z 9 tys. zł na konto gracza. W Zagłębiu nie chcieli jednak niezgrabnego i odbijającego się od przeciwników dryblasa. I paradoksalnie Piast dobrze na tym wyszedł, bo nagle kontuzji kolana doznał Wojciech Kędziora i Dočekal znowu stał się potrzebny.
Źródło: Przegląd Sportowy






















„W Zagłębiu nie chcieli jednak niezgrabnego i odbijającego się od przeciwników dryblasa.” Chcieli. To Piast zrezygnował z wypożyczenia, przez kontuzję Wojtka.
ok
cenzura. buu