O tym, że Piast traci zbyt dużo bramek wiadomo jest od początku sezonu. W wywiadzie przed meczem z Pogonią, Łukasz Krzycki tłumaczył, że powodem tego stanu rzeczy są kontuzje, wymuszające ciągłe rotacje w obronie. W pojedynku z Portowcami Marcin Brosz na szczęście nie zrobił żadnej zmiany w defensywnie, czego efektem są nie tylko trzy zdobyte punkty, ale i zero straconych bramek. Damian Zbozień natomiast przyznał, że w wygranej pomógł im niewykorzystany przez Ediego rzut karny.
Damian Zbozień – Mała satysfakcja z tego powodu jest, że w tej kalsyfikacji beniaminków będziemy w tym sezonie lepsi, ale akurat to nie było takie istotne. Beniaminkami byliśmy jesienią, gdy inne kluby nas lekceważyły. Teraz wszyscy grają z nami jak z normalnymi ligowcami. Nikt nie odpuszcza – mówił Zbozień. – Te trzy punkty pozwolą nam piąć się w tabeli, a to było dla nas najważniejsze.
Jak warunki atmosferyczne ocenia zawodnik Piasta?
– Ciężkie. Bardzo przeszkadzały, ale obu drużynom. To nie jest tak, że skoro wygraliśmy, to lubimy grać przy takiej aurze i na takich boiskach – podkreślał pomocnik z Gliwic.
Zbozień odsłonił trochę kulis szatni swojego zespołu.
– Trener Brosz przed meczem powiedział nam, że w takich warunkach pogodowych wygra zespół bardziej zdeterminowany. Uczulał nas na murawę. Wychodzi na to, że to my wykazaliśmy się większą determinacją – stwierdził.
Przyznał jednak, że wygrana mogła uciec tej drużynie.
– Przełomowym momentem było pudło Ediego. Jego pech nam pomógł, bo gdyby strzelił, Pogoń mogłaby grać na fali i ten mecz mógłby się dla nas gorzej skończyć – mówił Zbozień.
źródło szczecin.sport.pl





















