Pogoń – Piast, analiza szans

Nie udało się drużynie Piasta wygrać w poniedziałek, ani w sobotę, to może niedziela okaże się tym dniem w którym gliwiczanie po raz pierwszy tej wiosny zainkasują komplet punktów. Jak to miało miejsce w rundzie jesiennej, na dalszy wyjazd niebiesko-czerwoni wyruszyli  na dwa dni przed meczem, czyli w piątek. Osiemnastka, którą Marcin Brosz zabrał ze sobą jeszcze nie została podana. Z ekipą miał już zabrać się  Marcin Robak. Ten pozyskany dwa dni temu napastnik liczy, że zdąży dotrzeć jego certyfikat i będzie do dyspozycji szkoleniowców.

 

Pod dużym znakiem zapytania natomiast stoi występ Wojciecha Kędziory. Wprawdzie na początku tygodnia z klubu wyszła informacja, że „Kędi” i Zganiacz wchodzą w pełny trening, ale potem  sam Kędziora przyznał, że jego występ jest mało prawdopodobny. – Ciągle trenuję indywidualnie i nie mam szans wykurować się na Pogoń – mówi Kędziora. – Wolę spokojnie dojść do pełnej sprawności, niż za szybko wrócić na boisko. Na następne spotkanie, z Lechią Gdańsk będę już gotowy – dodaje piłkarz.  Jeśli więc certyfikat Robaka nie dotrze, to w ataku znów zobaczymy Tomasa Docekala. Czech nie zawiódł jednak w ostatnim meczu z Lubinem, więc tu powodów do większych zmartwień nie ma. Wciąż jednak w Piaście jak należy nie funkcjonuje gra w obronie. Łukasz Krzycki tłumaczy to kontuzjami zawodników z tej formacji – Zimą pracowaliśmy nad poprawą gry w obronie, ale niestety, w pewnym stopniu szyki krzyżowały kontuzje. W efekcie w takim ustawieniu, w jakim zagraliśmy z Zagłębiem, wcześniej nie trenowaliśmy – przyznaje „Krzyniu”. Obrońca prosi jednak, aby kibice uzbroili się w cierpliwość.  Dajmy sobie trochę czasu, a myślę, że będzie to wkrótce  wyglądać naprawdę dobrze – apeluje zawodnik.

Na szczęście w niedzielę gliwiczanom przyjdzie zagrać z drużyną, która wiosną ma ogromne  problemy nie tylko ze zdobywaniem goli, ale nawet ze stwarzaniem strzeleckich okazji, co  przyznaje trener Pogoni – Rzeczywiście mamy problem z tym, aby zespół stwarzał sytuacje podbramkowe. Jeśli one będą, to dopiero potem będziemy rozliczać napastników  z tego, czy je wykorzystali czy nie – mówi Artur Skowronek.

Napastnicy, a w zasadzie ich brak, to kolejny problem gospodarzy niedzielnego meczu. Lekiem na brak skuteczności miał być pozyskany zimą z Zawiszy Bydgoszcz Tomasz Chałas, który miał już okazję zagrać przeciwko drużynie z Okrzei, ale mile tego meczu nie wspomina.  – Jeszcze będąc zawodnikiem Olimpii Elbląg   przegraliśmy w Gliwicach 0:1. Mecz był wyrównany, ale najbardziej to zapamiętałem   stadion i fajną atmosferą.  Tak mi się zresztą kojarzy dziś Piast – mówi napastnik Pogoni.

Portowcy zdają sobie sprawę, że grając przed własną publicznością nie mogą zawieść.  Do pojedynku z Piastem przygotowują się nie tylko na boisku, ale i w klubowym budynku. – W czwartek była pierwsza analiza poprzednich spotkań rywala, w piątek będzie druga.  Wdrażamy się w styl i sposób gry Piasta – zdradza Chałas.

Gliwiczanie pewnie też rozpracowują przeciwnika, ale nie tylko w tym upatrują szansy na sukces – Potrzeba nam po prostu meczu, w którym koledzy z przednich formacji strzelą, a my strzelić rywalowi nie pozwolimy – trafnie stwierdza Łukasz Krzycki.

Kibice oby drużyn liczą, że ich zespoły zaczną właśnie od tej kolejki wygrywać. Artur Skowronek nie chce jednak używać określenia  „przełamanie” – Po dwóch kolejkach trudno mówić o przełamywaniu się. To jeszcze nie ta ranga meczu. – Trener Pogoni zauważa natomiast, że goście przyjadą do Szczecina po zwycięstwo  – Piast na pewno będzie zmotywowany. Gliwiczanie byli głodni większej liczby punktów. Będę na pewno chcieli zrobić wszystko, aby pokazać, że są lepszym beniaminkiem – uważa Skowronek.

Pogoń pierwsze dwa mecze z tej rundy rozegrała na wyjazdach i nie zachwyciła.  Grając przed własną publicznością  szczecinianie radzą sobie  jednak nieco  lepiej. Z 22 nazbieranych punktów,  Pogoń zdobyła u siebie 13 oczek. Gliwiczanie natomiast na boiskach rywali radzą sobie nienajgorzej. Już cztery razy w tym sezonie przywozili z wyjazdów komplety punktów.

Potencjał obu beniaminków wydaje się być zbliżony, zarówno pod względem karowym jak i umiejętności poszczególnych graczy. Obie strony z optymizmem też przystąpią do tego starcia, ale ostrożnie wypowiadają się co do szans.  Portowcy zagrają jednak pod większą presją, bo ich kibice oczekują zwycięstwa.  Dla Piasta remis nie byłby złym rezultatem, bo pozwoliłby utrzymać nad Pogonią przewagę w tabeli. Ponadto punkt zdobyty na boisku  przeciwnika ceni się wyżej niż wywalczony u siebie. Najbardziej więc prawdopodobnym rezultatem, jaki padnie w niedzielę, jest remis z lekkim wskazaniem na Pogoń.

Opracowanie własne:
Cyt za: pogonszczecin.pl/sport/dziennik zachodni
Foto: Marcin Gleń

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Czytelnik

„Portowcy zagrają jednak pod większą presją (…) remis z lekkim wskazaniem na Pogoń.”
A nie ze wskazaniem na Piasta? Przecież to oni są pod presją. Chyba, że czegoś nie wiem i Szczecinianie lubią presję.