Nie wiem, kto zawinił – Adrian Klepczyński

O tym, że Piast ma problemy z obroną wiadomo nie od dziś. W każdym praktycznie meczu przychodzi taki moment, że ktoś gdzieś przyśnie, nie zdąży, czego efektem są stracone gole. W sobotę gliwiczanie przez długi czas prowadzili 1:0 i wydawało się, że wreszcie za grę w defensywie będzie można wystawić  jedenastce z Okrzei  najwyższą ocenę. Tymczasem, praktycznie w ostatniej akcji meczu Dariusz Trela musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Bramki tracone w takim momencie najbardziej bolą, co przyznaje Adrian Klepczyński.

–   Jak się traci gola w 90 min, to ciężko coś mądrego powiedzieć. Myślę, że trzy punkty mogliśmy spokojnie dowieźć do ostatniego gwizdka sędziego – kręci głową Adrian Klepczyński.

W zależności kogo zapytamy o ocenę tego spotkania, usłyszymy różne opinie. Goście twierdzą, że remis to sprawiedliwy wynik. Klepczyński  natomiast, że nie. – Wydaje mi się, że Zagłębie  stuprocentowych sytuacji nie miało. Pierwsi strzeliliśmy gola, potem kontrolowaliśmy grę, aż do tej feralnej, do 90. minuty, kiedy to straciliśmy bramkę – ocenia stoper Piasta.

Komentatorzy telewizji Polsat Sport  jako  współwinnego straty gola,  wskazali na  Klepczyńskiego, za to że sprokurował  rzut rożny w niegroźnej sytuacji. W polu karnym jednak zabrakło krycia i to zawodnika, który właśnie w takich momentach gry najczęściej strzela gole, czyli Adama Banasia. „Klepa”  nie chciał jednak zdradzić, kto  miał pilnować obrońcę Zagłębia – Zdarzył się ten głupi rzut rożny i straciliśmy gola. Ciężko  powiedzieć kto zawinił. Ktoś, kto miał kryć Banasia miał przystanek, ale  nie wiem kto to był – rozkłada ręce Klepczyński.

Pierwsze dwa, wiosenne mecze pokazały, że o punkty w tej rundzie rewanżowej łatwo nie będzie, ale i tak jest lepiej niż na początku sezonu, kiedy to Piast przegrał pierwsze, dwa spotkania. Potem było już znacznie lepiej. W niedzielę jednak gliwiczanie zmierzą się w Szczecinie z Pogonią. Portowcy będą chcieli się zrewanżować niebiesko-czerwonym  za porażkę z sierpnia ubiegłego roku.  Czy im się to uda – Faktycznie, jedziemy na bardzo ciężki teren, ale na pewno nie jesteśmy bez szans. Będziemy chcieli wywalczyć tam komplet punktów – deklaruje Klepczyński.

Opracowanie Grzegorz Muzia
Foto: Michal Duśko

3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
WiklinowyNocnik

K… jak można obrońcę obwiniać za to, że „sprokurował” rzut rożny.
Weteran Klepczyński wybiegał w tym meczu 7 razy więcej kilometrów niż wyspacerował młodzian Murawski.

kibi

Mądry trener NIE ZMIENIA pozytywnie nabuzowanego strzelca bramki – jedynego napastnika i Mądry trener NIE ZMIENIA składu w końcówce meczu przy korzystnym wyniku. Gol ? błąd trenera, którego decyzja zmiany zdezorganizowała szyki obronne. Bez tej zmiany dowieźliby wynik do końca, a bez zmiany Docekala może i byśmy się doczekali podwyższenia wyniku i spokojnego Zwycięstwa.

kris

Klepie trener robi krzywdę dając na bok obrony, to środkowy obrońca i tam czuje się najlepiej.Też uważam Go za winnego utraty bramki bawił się w polu karnym i podawał do Treli,który nie mógł łapać piłki i wybił ją na róg.Trener popełnił błąd wpuszczając w 85 min młokosa Osyrę a nie jakiegoś doświadczonego zawodnika np. Urbana.