Adam Banaś i Kamil Wilczek, dwóch piłkarzy, którzy wybili się w Piaście w sobotę przyjadą do Gliwic, ale nie po to , by wzmocnić niebiesko-czerwonych, tylko by spróbować ich pokonać. Obaj zawodnicy do historii Piasta przeszli nie tylko, jako solidni gracze. Na każdym z nich klub z Okrzei zarobił spore pieniądze. Za Banasia Górnik Zabrze zapłacił 400 tys. zł. Za Kamila Wilczka, Lubin wyłożył 1,5 mln zł. Wilczek, choć barw Zagłębia broni od 2,5 roku, to nie zdołał do tej pory wywalczyć sobie stałego miejsca w składzie.
Ostatnio jednak zaczął strzelać gole w zimowych sparingach (sześć). W środę zdobył bramkę w ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski z Ruchem Chorzów (2:2). Było to jego pierwsze trafienie w oficjalnym meczu Zagłębia Lubin od prawie dwóch lat. Ciekawe , czy ta metamorfoza jest spowodowana tym, że za pół roku wygasa mu kontrakt i będzie musiał szukać innego klubu – Nie zmienił się sposób mojej pracy na treningach. Nastawienie psychiczne – chyba tak. Przestałem myśleć, że muszę komuś coś udowadniać. Gram dla drużyny – wyjaśnia skąd wziął się wzrost formy Wilczek
W pierwszym meczu Piasta i Zagłębia, Kamil Wilczek zagrał tylko przez 3 minuty. Był to doliczony czas gry. Tamto spotkanie na swoją korzyść rozstrzygnęli lubinianie, choć jedenastka z Okrzei w przekroju całego meczu nie była zespołem gorszym. W sobotę dojdzie do rewanżu. Mimo kadrowych braków, Wilczek uważa, że jego obecny zespół czeka ciężka przeprawa – Powtórka wyniku z pierwszego meczu w Gliwicach oczywiście jest mile widziana. Choć nie będzie nam łatwo. Piast jest wysoko w tabeli i przy tym gra naprawdę fajną piłkę. Gliwiczanie nie kalkulują, prezentują otwarty styl, czasami potrafią nastraszyć faworytów jak Legię, z którą prowadzili na wyjeździe już 2:0, by przegrać 2:3 – wylicza pomocnik Zagłębia.
Wilczek nie wie jeszcze czy wyjdzie w pierwszym składzie. Pewny gry za to może być Adam Banaś. Obecny kapitan Zagłębia podchodzi do sobotniego starcia jednak, jak do każdego innego spotkania – Nie ważne czy gramy w pucharze czy w lidze i z kim. Myślę, że powinniśmy koncentrować się na każdym kolejnym meczu – mówi Banaś.
Zagłębie zaczynało ten sezon z ujemnymi punktami. Po 16 kolejkach do Piasta traci
tylko jedno oczko. Sobotni mecz może być dla nich przełomowym. Jeśli lubinianie wywiozą z Gliwic komplet punktów, zachowają szansę na to, by wskoczyć na koniec sezonu do pierwszej trójki. Jeśli przegrają, pozostanie im ogrywać zawodników z Młodej Ekstraklasy. Co na to Banaś? – Nie chcę zajmować się tym, jaką mamy przewagę nad miejscami spadkowymi lub czy możemy grać o europejskie puchary. Nie mamy dziś tak dramatycznej sytuacji jak przed rokiem. Ale trudno być też z siebie zadowolonym po jesieni. Oczekiwania nasze, działaczy, a przede wszystkim kibiców były większe – wymijająco odpowiada obrońca.
W Lubinie też mają problemy kadrowe. Kontuzjowany jest Aleksandar Tunczew. W meczu z Pogonią nie mógł grać z powodu czterech żółtych kartek Paweł Widanow. Z konieczności więc w środku obrony, obok Banasia zagrał nowy nabytek Miedziowców – Boris Godal, a to nie jest komfortowa sytuacja, zarówno dla trenera jak i reszty drużyny – Nasza głowa w tym, żeby spokojnie nowych zawodników wprowadzić do zespołu, pomóc im we wszystkim. Według mnie Boris sobie świetnie poradził, zagrał naprawdę dobre zawody. Moim zdaniem jest w formie – nie widzi problemu Banaś.
Zagłębie ma tyle samo strzelonych goli, co Piast, czyli 21. Lubinianie tracą jednak mniej bramek. Po stronie strat mają tylko 17 goli. Gliwiczanie 24. Czy Adam Banaś zdoła zatrzymać gliwicki atak? Najlepiej przekonać się o tym, przychodząc w sobotę na stadion. Początek meczu – godz. 15:45
Opracowanie Grzegorz Muzia.
Cyt za Przegląd Sportowy. wroclaw.sport.pl
Foto: Jan Suchan





















