Mecz Górnika z Piastem będzie kończył 16 kolejkę spotkań o mistrzostwo Ekstraklasy. Pojedynek ten bowiem zostanie rozegrany w poniedziałek. W tym przypadku czas pracuje zdecydowanie na korzyść gliwiczan. Z każdym dniem bowiem polepsza się stan zdrowia Wojciecha Kędziory, a ściślej mówiąc jego skręconego tydzień temu kolana. Poprawa jest znacząca, ale czy na tyle, by myśleć o występie z Górnikiem? – Nie wiem. Szansę na powrót oceniam tak na czterdzieści procent – mówi dla Dziennika Sport, najlepszy strzelec gliwickiej drużyny.
„Kędi” to jedyne , typowe żądło niebiesko-czerwonych. Nawet jeśli nie strzela goli, to i tak na tyle mocno absorbuje obrońców, że inni mają więcej swobody w polu karnym rywala. Po sparingu z czeskim SC Znojmo, w którym to Tomasz Bzdęga zagrał w drugiej połowie na szpicy i strzelił dwa gole, Marcin Brosz powiedział, że w przypadku absencji Kędziory, rozważy możliwość wstawienia do ataku właśnie Bżdęgi lub Docekala. Należy to jednak traktować jako zasłonę dymną. Najbardziej prawdopodobne jest, że tym najbardziej wysuniętym napastnikiem będzie Ruben Jurado. Za nim miałby się ustawić Cicman. Sytuację jednak trenerowi z Gliwic skomplikował uraz Izvolta, który wydawał się być pewniakiem do gry na prawym skrzydle. Niewykluczone więc, że Ruben z Bzdęgą zagrają w przodzie razem, a na z prawej strony jednak będzie buiegła Cicman. W odwodzie jest jeszcze pozyskany zimą Szeliga. Tylko, że ten zawodnik nie ma żadnego doświadczenia gry na poziomie Ekstraklasy. Byłby więc od razu rzucony na głębokie wody
Opracowanie własne/Dziennik Sport






















Nie ma się co napinać. Powoli Wojtek. Wolę przegraną z Górnikiem niż twoje wykluczenie z gry na parę miesięcy. Na Górnika przyjdzie jeszcze czas. Raz dostali – dostaną jeszcze.