W sobotę Piast rozegra ostatni już tej jesieni mecz, którego stawką będą punkty w Ekstraklasie. Gliwiczanie jadą do Bełchatowa, gdzie zmierzą się z zajmującym przedostatnie miejsce GKS. Już dziś wiadomo, że w obu zespołach zabraknie dwóch, kluczowych graczy. Obaj będą pauzować za kartki. Marcin Brosz nie będzie mógł skorzystać z usług Mateja Izvolta. Słowak ma już na koncie cztery, żółte kartoniki. W zespole gospodarzy nie zagra natomiast Tomasz Wróbel, który w meczu z Jagiellonią za kopnięcie Alexisa Norambuenę zobaczył czerwony kartonik.
– Wiem, że zachowałem się fatalnie. Taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca. Osłabiłem zespół. Chłopaki długo musiały grać w dziesięciu na jedenastu, żałuję tego. Wiem, że na pewno czekają mnie dwa mecze przerwy. Będę miał więc nieciekawe przygotowania do wiosny – powiedział już po końcowym gwizdku sędziego pomocnik Bełchatowa.
Izvolt, prawie od początku sezonu regularnie grywał na prawym skrzydle. Zaliczył dwie asysty, zdobył też gola. Jest ważnym ogniwem w zespole Brosza. Ma jednak kto go zastąpić. Na prawej pomocy poradzi sobie zarówno Pavol Cicman, jak i Tomasz Bzdęga.
Większe zmartwienie ma Michał Probierz, szkoleniowiec Górników. Tomasz Wróbel wystąpił w 14 meczach Ekstraklasy, z tego 13 spotkań rozegrał w pełnym wymiarze czasowym. Z trzema golami jest obecnie najskuteczniejszym strzelcem drużyny z Bełchatowa.





















