Marcin Baszczyński należy do tej grupy graczy Polonii o których mówi się, że są już doświadczonymi piłkarzami. W poniedziałek zawodnik Czarnych Koszul nie kryl rozgoryczenia z remisu. Oberwało się także sędziemu, który zdaniem Baszczyńskiego, przed tym meczem robił zakupy w aptece., dlatego też tak drobiazgowo podchodził do każdej sytuacji. Trudno się jednak dziwić rozgoryczeniu zawodnika, kiedy jeszcze na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem jego drużyna miała na koncie trzy punkty, a do domu wracała ledwie z jednym.
Murawa nam nie przeszkadzała, była w porządku, ale piłka zbyt często fruwała w powietrzu, a nie po ziemi. To było złe. Daliśmy się wciągnąć w taką grę, co Piastowi było na rękę.
Za mocno chyba się cofnęliśmy. Nie powinniśmy tracić takiego gola. Gdzieś tam przegrana piłka z boku, nie pokryty zawodnik w polu karnym. Powinniśmy nie tylko ten wynik utrzymać, ale jeszcze przeprowadzić dwie, trzy kontry i zakończyć jedną z nich drugą bramką. To by wszystko uspokoiło.
Sędzia przyjechał dzisiaj chyba prosto z apteki, taki był drobiazgowy i nie nadążał za wydarzeniami na boisku. Szkoda straconych dwóch punktów.





















