Już dawno nie było w polskiej Ekstraklasie drużyny, która w czterech meczach z rzędu wykonywała rzuty karne i żadnego z nich nie wykorzystała. Sztuka ta „udała” się najbliższemu rywalowi Piasta, czyli Polonii Warszawa. W meczu z Górnikiem Zabrze do strzelania przed meczem wyznaczony był Wladimer Dwaliszwili. Mający jednak dobry dzień Teodorczyk uparł się, że to on będzie egzekutorem. Gruzin bić się nie zamierzał, odpuścił. Do młodego napastnika podszedł jeszcze kapitan Łukasz Piątek. Nie wiadomo jednak, czy bardziej przywracał go do porządku, czy wspierał, bo na koniec poklepał kolegę z drużyny, chyba w geście aprobaty.
W każdym razie Teodorczyk, podobnie jak wcześniej Tomasz Brzyski (w meczu z GKS Bełchatów), Wladimer Dwaliszwili (przeciwko Koronie Kielce) i Paweł Wszołek (w starciu z Podbeskidziem) nie wykorzystał rzutu karnego
– To jest nie do wiary. Chyba musimy jakiś teleturniej nagrać., albo do psychologa pójść. Jako trener biorę odpowiedzialność za siebie. Zawodnicy mają prawo popełniać błędy , ja jednak muszę to przewidzieć. Na pewno nie jest to komfortowa sytuacja ani dla mnie, ani dla zawodników. Myślę jednak, że poradzimy sobie z tym problemem – powiedział po meczu z Górnikiem Piotr Stokowiec.
Bez względu na to, jak Polonia wykonuje rzuty karne, to jednak trzeba zauważyć, ze je ma, i to dość często. Jedenastki nie biorą się z niczego, więc panowie obrońcy Piasta – UWAŻAJCIE W POLU KARNYM!





















