Piast – Polonia, analiza szans

W poniedziałek Piast przed własną publicznością zmierzy się  Polonią Warszawa. Dla gospodarzy  będzie to spotkanie kończące piłkarską jesień w Gliwicach. Ostatni mecz tej rundy bowiem podopieczni Marcina Brosza rozegrają na wyjeździe. Mimo że za nami 13. kolejek, to  pojedynek ten nie będzie tylko  grą o kolejne ligowe punkty. Na Konwiktorskiej zwietrzono szansę  wywalczenia miejsca na podium, które dałoby tej drużynie  prawo występów w europejskich pucharach. Jeśli warszawiacy chcą ten cel osiągnąć, to w meczach z takim zespołami  jak Piast, muszą zdobywać komplety punktów. Gliwiczanie wypełnili już plan minimum, ale żeby mieć naprawdę spokojną zimę, to nie mogą z Polonią przegrać.  

Przed tym sezonem mało kto nie wskazywał na Polonię, jako głównego kandydata do spadku. W przerwie letniej Józef Wojciechowski zbył akcję Czarnych Koszul na rzecz Ireneusza Króla. Ten chciał przenieść Polonię do Katowic, na Bukową i zrobić z niej GKS Katowice. Po protestach kibiców i krytyce mediów odstąpił od tego pomysłu. Teraz pewnie tego nie żałuje. Zanim jednak przy Konwiktorskiej nastała względna normalność, kilku zawodników opuściło klub, a ci co zostali, przygotowywali się biegając po warszawskich parkach. Okazało się jednak, ze taki rodzaj przygotowań wcale nie musi przełożyć się na słabą grę. Polonia bez względu na wyniki w ostatnich  dwóch kolejkach pozostanie rewelacją rundy jesiennej sezonu 2012/13.

Warszawski zespół przyjedzie do Gliwic w roli faworyta, choć  ostatnio podopieczni Piotra Stokowca nieco wyhamowali. Wymęczone zwycięstwo z Podbeskidziem, remis z Górnikiem i porażka z Zagłębiem wydają się być oznaką  słabszej formy drużyny ze stolicy. To nie jedyny problem Czarnych Koszul. Polonia, która  w pierwszej części sezonu wygrywała mecze różnicą kilku bramek, gdzieś zatraciła swoją skuteczność, a ściślej mówić jej najlepsi strzelcy. To jest obecnie największą słabością drużyny z Konwiktorskiej. Wciąż jednak silną stroną zespołu Piotra Stokowca pozostaje gra w defensywie. 12 straconych bramek to jeden z najlepszych wyników w lidze. Mniej goli puścili tylko golkiperzy Lecha i Górnika. Polonia w tym sezonie nie przegrała ani razu różnicą większą niż jednej bramki.  Potrafiła natomiast wygrać nawet 5:0 ( z Bełchatowem).

Goście poniedziałkowe meczu mają w kadrze świetnie wyszkolonych technicznie zawodników. To oni robią przewagę. Na nich też skupia się uwaga obrońców, a że ci nie zawsze potrafią zgodnie z przepisami ich zatrzymywać, to często po faulach na nich, sędziowie dyktowali rzuty karne. Na szczęście dla rywali warszawiacy nie potrafią korzystać z tych prezentów. Czterokrotnie już tej jesieni nie wykorzystali jedenastek.

Nie wiadomo też czy w najbliższym  meczu zagra Łukasz Teodorczyk. Ze stolicy dochodzą sygnały, że reprezentant Polski już tej jesieni nie wybiegnie na murawę. Może to być jednak zwykłe mydlenie oczu.

Piast gra ostatnio bardzo nierówno. Krzywa wyników, zdobytych i  straconych  goli przypomina EKG pacjenta, który przechodzi potężny zawał. Gliwiczanie potrafią gładko i wysoko przegrać z drużynami z dołu tabeli (Ruch – 1:3 i Korona – 4:0), ale i efektownie wygrać z Mistrzem Polski, i to na jego terenie (3:1). W jakiej więc tak naprawdę dyspozycji jest zespół z Okrzei, tego pewnie nawet nie wie trener Marcin Brosz.

Piast w meczach  z drużynami z czołówki Ekstraklasy, na boisku prezentował się dobrze, ale i nie zwyciężał. Przegrał z Legią, Lechem i Górnikiem.  Niewątpliwie najsłabszą stroną niebiesko-czerwonych wojowników jest gra w obronie, co bezlitośnie wykorzystują rywale. Z optymalnym ustawieniem ostatniej  formacji w najbliższym spotkaniu  też będzie problem. Za kartki pauzuje Klepczyński. Jeśli na stoperze pojawi się Cuerda, to pewne jest, że Poloniści będą grali na niego.  Polak popełnił tak dużo błędów w meczu z Koroną, że wystawienie go w poniedziałek wydaje się mało prawdopodobne.  W odwodzie są Krzycki i Buryan. Możliwe są też przesunięcia na boisku. W rolę stoperów mogą się wcielić zarówno Zbozień jak i Matras.

Mocną stroną gliwiczan wciąż pozostaje atak. Jeśli parze Kędziora-Ruben uda się przed przerwą trafić przeciwnika, to Piast zazwyczaj zgarnia pełną pulę. Do składu być może powróci Matej Izvolt, który potrafi zrobić na prawym skrzydle przewagę, i sam też trafić do bramki. Słowak jednak ostatnio narzekał na ból w kolanie. Stąd jego występ na ten moment nie jest pewny.

Dodatkowym atutem dla gliwiczan powinien być stadion i kibice. Ostatni mecz w rundzie w roli gospodarza , atrakcyjny rywal z górnej półki, powinien przyciągnąć fanów, mimo nieciekawej pory rozgrywania tego pojedynku.

Klucz  do zwycięstwa nie będzie prawdopodobnie w nogach, ale w głowach piłkarzy z  Gliwic. Podstawowe pytanie jest takie, to czy podopieczni Marcina Brosza zdołali już zapomnieć o poniesionej klęsce w Kielcach? Jeśli tak się stało i uwierzą w siebie, to mają realne szanse na wygraną.

Mimo wszystko faworytem tego starcia będzie Polonia, bo na ten moment zespół Piotra Stokowca ma więcej atutów zarówno w grze ofensywnej jak i defensywnej.

Grzegorz Muzia
Foto: Krzysztof  Surma/Nowiny Gliwickie

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze