Styl gry Piasta w tym sezonie już nikogo nie zaskakuje. Gliwiczanie wysoko ustawiają linię obrony, a gdy nadarzy się okazja, to atakują praktycznie całym zespołem. Taka taktyka nierzadko przynosi skutki w postaci szybko zdobytych goli, ale jej minusem jest to, że rywal może wyprowadzać kontrataki. Zawodnicy Podbeskidzia w meczu z Piastem, już w pierwszej połowie stworzyli sobie kilka stuprocentowych sytuacji, ale nie zdołali pokonać Dariusza Treli.
– Nie weszliśmy w ten mecz, tak dobrze jak w poprzednich spotkaniach. To nie ma jednak znaczenia. Podbeskidzie nie wykorzystało swoich sytuacji, przetrwaliśmy ich ataki, a potem strzeliliśmy gola, który dał nam trzy punkty – wyjaśnia Dariusz Trela.
Golkiper Piasta jednogłośnie został okrzyknięty najlepszym zawodnikiem na boisku. Trela wybronił aż cztery sytuacje sam na sam. – Bramkarz jest tą ostatnią przeszkodą dla rywala. Cały zespół broni, ale w tych sytuacjach, trzeba było zrobić wszystko, aby nie padł gol i udało się – uśmiecha się były piłkarz Okocimski Brzesko.
Trela nie ma wielkiego doświadczenia. W zasadzie to dopiero zaczyna poważną przygodę z futbolem. W starciu z Góralami zatrzymywał jednak dużo bardziej znanych i ogranych od niego piłkarzy – Wyczekiwałem zawodników do końca, obserwowałem co zrobią. To są doświadczeni piłkarze, potrafią grać w piłkę i nie wiadomo było co zrobią. Nie pokonali mnie jednak – zaznacza bramkarz Piasta
Raz jednak, Ireneuszowi Jeleniowi udało mu się oszukać już Trelę. Gol jednak nie padł, bo kapitalnie asekurował go Paweł – Oleksy – I to się chwali, ze w takich momentach, gdy bramkarz jest bezradny, jest asekuracja ze strony obrońcy – podkreśla bohater meczu z Podbeskidziem .
Zapytany o to, która sytuacja była najtrudniejsza do obrony , piłkarz odpowiada – Nie wiem, jak będą oglądać powtórki, to może wtedy odpowiem na to pytanie. Szczerze, to nawet nie wiem, kto wychodził ze mną sam na sam.
Recepta na sukces zdaniem Treli była taka, jak we wszystkich meczach. – Każdy ma w głowie to, aby strzelić tą jedną bramkę więcej niż przeciwnik. Do tego dążyliśmy w tym meczu i w 80 min nam się to udało.
Był w tym pojedynku taki moment, że po starciu z Królem, bramkarz Piasta długo nie podnosił się z murawy. Już nawet zaczął się rozgrzewać Jakub Szumski. Na szczęście uraz nie okazał się groźny – Jest rana na piszczelu, ale to nic poważnego. Nie eliminuje mnie to nawet z treningów.





















