W sobotę do Gliwic zawita Podbeskidzie. Drużynie z Bielska Białej w tym sezonie delikatnie mówiąc idzie kiepsko. Obok Bełchatowa, Górali wskazuje się jako głównych kandydatów do spadku. W zespole gości panuje jednak umiarkowany optymizm, mimo że ostatni mecz zakoanczył się ich porażką – Mimo przegranej, po tym ostatnim meczu myślę, że widać poprawę w naszej grze i zadziałał u nas efekt nowej miotły.
Każdy chce się pokazać nowemu trenerowi z jak najlepszej strony i na boisku również wygląda to lepiej, dlatego wierzę, że uda się przywieźć trzy punkty z Gliwic – mówi Sławomir Cieńciała, jeden z najbardziej doświadczonych obrońców Podbeskidzia.
Cieńciała dobrze pamięta pojedynki z Piastem, jeszcze z drugiej ligi. Dobrze zna też warsztat trenerski Marcina Brosza, pod okiem którego to miał okazje występować właśnie w Podbeskidziu – Trener Marcin Brosz to człowiek, który bardzo dużo zrobił dla piłki w regionie, dlatego wiele osób wspomina go tu bardzo dobrze. Ale dla nas, piłkarzy, mecz przeciwko niemu nie jest niczym szczególnym. Nie ma wśród nas jakiejś szczególnej mobilizacji tym bardziej, że każdy mecz jest dla nas ważny i na każdy jesteśmy równie mocno zmotywowani – wyjaśnia wychowanek Beskidu Skoczów.
Bielszczanie nie potrafią w tym sezonie grać w defensywie, tak przynajmniej można sądzić po straconych bramkach. 21 puszczonych goli to najgorszy wynik w Ekstraklasie.
Cyt. za: Kronika Beskidzka





















