Po awansie do Ekstraklasy klubowy marketing Piasta promuje drużynę jako Wojowników z Okrzei. Piłkarze walczą dzielnie, choć ze zmiennym szczęściem. Zawodnikom pozazdrościli też działacze i trenerzy, którzy postanowili też wcielić się w rolę wojowników i wykopali topór, który mają zamiar użyć przeciwko krzywdzącym ich zdaniem – arbitrom.
Pierwsza decyzja, na niekorzyść Piasta zapadła już w inauguracyjnym meczu z Górnikiem Zabrze. – Żółta kartka Mateuszowi Matrasowi się należała, ale nie czerwona. Sędzia (Szymon Marciniak z Płocka – dop. red.) nas skrzywdził. Jestem przekonany, że gdybyśmy nie musieli radzić sobie w dziesięciu, to byśmy ten mecz wygrali – mówił tuz po derbach Pavol Cicman.
To był głos praktycznie głosem całej szatni, bo słuszności wykluczeniu Mateusza Matrasa nie przyznał w Gliwicach nikt. Podobnie – choć ten przypadek przeszedł bez większego echa – było, kiedy na Górny Śląsk zjechał Widzew Łódź, a w rolę rozjemcy znów wcielił się Szymon Marciniak. – Wiele decyzji sędziego było błędnych, one znacząco wpłynęły na wynik meczu. Z pracy pana Marciniaka jesteśmy więc bardzo niezadowoleni… – zaznaczał Marcin Brosz.
Teraz natomiast w Gliwicach na tapecie jest wspomniana „czerwień” dla Cuerdy, jaką – decyzją Tomasza Musiała z Krakowa – obejrzał już po półgodzinie pojedynku z Ruchem Chorzów. Kołodziejczyk mówi wprost: – Sędzia wynik tego meczu wypaczył, podobnie było w spotkaniu z Widzewem Łódź. Źle się dzieje, więc – tak jak miało to już miejsce w I lidze – będziemy o tym głośno mówić.
Ba, wiceprezes klubu nie ma na myśli tylko „informowania” o swoich uwagach mediów, ale również Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zresztą, po meczu z Widzewem Łódź w klubie poważnie zastanawiali się, czy uwagi piłkarskiej centrali na pracę sędziego Szymona Marciniaka nie zwrócić… – Sam byłem zdecydowanie za takim pomysłem, ale sztab szkoleniowy ostatecznie uznał, że żadnego pisma do PZPN-u nie wyślemy – wyjaśnia Kołodziejczyk, który w związku widzi jednak nadzieję. – Liczę, że jego nowe władze podejdą do problemu bardzo poważnie..
W konsekwencji wiceprezes Piasta Gliwice Jarosław Kołodziejski wysłał pismo do PZPN, w którym stawia arbitrom sześć zarzutów, jakie?
Jeden zarzut za mecz z Górnikiem Zabrze, trzy za Widzew Łódź , jeden za Legię Warszawa i jeden za Ruch Chorzów – wylicza Zbigniew Przesmycki, przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN.
W pierwszym przypadku chodzi o czerwoną kartkę Matrasa, w drugim o karny dla Widzewa, uderzenie łokciem zawodnika Piasta Gliwice i niepodyktowaną jedenastkę dla gliwiczan, w trzecim o gola ze spalonego, a w ostatnim o dwie żółte kartki Cuerdy. – Najwyżej jeden z sześciu zarzutów jest słuszny. Chodzi o to uderzenie łokciem. Było takie zdarzenie, działo się to za plecami sędziego. Generalnie jednak Piast Gliwice jest ostatnim zespołem, który powinien mieć pretensje o złe gwizdanie. Nawet jeśli kamery Canal+ uchwyciły, że był minimalny spalony w spotkaniu z Legią Warszawa . Tam błędem był brak krycia – analizuje Przesmycki.
Trener Marcin Brosz na ostatniej konferencji mówił, że dzwonią do niego dziennikarze i przyznają, że drużyna jest pochopnie karana kartkami. – Ciekawe, czy wspomina się też sytuacje z meczów z Pogonią Szczecin i Zawiszą Bydgoszcz, które decydowały o awansie do ekstraklasy. Tam też były kontrowersje. Na korzyść Piasta Gliwice. Generalnie dziwię się tej korespondencji. Zdarzają się sytuacje stykowe, ale to jest działanie… w poprzek – kwituje Przesmycki.
Źródło: Przegląd Sportowy





















