Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że Piast pokona Widzew. Gliwiczanie mieli teoretycznie mocniejszy, bardziej zgrany skład. Grali też na własnym stadionie, chociaż trzeba przyznać, że Widzew też miał potężne wsparcie ze strony swoich fanów. Nie po raz pierwszy jednak w piłce okazuje się, że o wygranej mogą zadecydować szczegóły, a w przypadku sobotniego meczu niewykorzystane przez gliwiczan sytuacje. Te najbardziej spektakularne miał Matej Izvolt.
Słowak w drugiej połowie dwukrotnie nie trafił w światło bramki, mimo że stał przed nią w odległości trzech metrów. – Pretensje możemy mieć tylko do siebie – tak skomentował te sytuacje i cały mecz Marcin Brosz, trener Piasta na konferencji prasowej.
Zaloguj się
Zaloguj się, aby skomentować
0 Komentarze
Najstarsze





















