Adam Piechocki, nie wielu już pewnie pamięta tego zawodnika. Jeszcze jako 17-latek zadebiutował w zespole seniorów Carbo Gliwice. Rok później, zdobywając 32 gole został królem strzelców IV ligi. Jego bramki wprowadziły drużynę z Ostropy do III ligi. Był też gwiazdą piłki halowej. Mówiono wówczas, że jest to jeden z największych talentów, które urodziły się na gliwickiej ziemi. Życie, a w zasadzie problemy zdrowotne sprawiły, że zawodnik musiał zawiesić buty na kołkach i zająć się czymś inny. Wilka ciągnie jednak do lasu. Po kilku latach przerwy Piechocki wrócił na boiskom a ściśle mówiąc na parkiet.
– To było kilka urazów, które się skumulowały, co nie pozwoliło mi kontynuować przygody z piłką. Dzięki staraniom lekarzy doszedłem do takiego stanu, że mogą jeszcze trochę pograć w piłkę. Czuję się troszkę lepiej i postanowiłem jeszcze wrócić do futsalu, za namową prezesa Tomasza Kulczyckiego, właśnie do zespołu GAf Jasna Gliwice – mówi Adam Piechocki w rozmowie z piast.gliwice.pl
Piechocki w wieku 20 lat przeniósł się do Piasta. Zbiegło się to z pierwszym po 14-letniej przerwie sezonem w II
lidze. Jego strzelecki talent ujawnił się w końcówce tego sezonu, kiedy to w trzech meczach z rzędu trafiał do bramki rywali. Bezcenny okazał się jego gol zdobyty w spotkaniu ze Szczakowianką Jaworzno, który dał Piastowi utrzymanie na zapleczu Ekstraklasy. W kolejnym sezonie zdrowie nie pozwoliło mu kontynuować kariery. Po trzech latach przerwy wrócił na boisko, ale do amatorskiego klubu kS 94 Rachowice. O profesjonalnym uprawianiu futbolu już nie myślał. – Po tylu latach przerwy nie myśli się już o zawodowej karierze. Trzeba było znaleźć inny sposób na życie. Jeśli się gra, to bardziej dla przyjemności – mówi gliwiczanin.
Gaf Jasna Gliwice od tego sezonu gra w I lidze Futsalu, a to już praktycznie zawodowstwo. Co takiego sprawiło, że Piechocki wrócił do halowej piłki? – Osoby które są w klubie, przede wszystkim prezes Roman Sowiński. Miałem okazję grać w zespole P.A. Nowa, gdy był też tam prezesem – uśmiecha się były napastnik Piasta Gliwice.
P.A. Nowa, Jango Gliwice, te zespoły zdobywały medale Mistrzostw Polski dla Gliwic w piłce halowej. W GAF Jasna nie kryją, że aspiracje są też duże, i że celem jest Ekstraklasa. – Jesteśmy postrzegani jako faworyt, to prawda – przyznaje Piechocki – Nie ukrywamy jednak, że ciężko zaczynać jako beniaminek w takiej roli. Lepiej by było być czarnym koniem. W Gliwicach jednak jest duży nacisk, aby znów był tu ekstraklasowy zespół – zdradza zawodnik GAF-u.
Pierwszy mecz drużyny z Gliwic w I lidze był prawdziwą promocją Futsalu. Nie zabrakło niczego, co kochają kibice.
grad bramek, dramaturgia, rzut karny w ostatnich sekundach meczu, a co najważniejsze, zwycięstwo gospodarzy. – Myślę, że sami sobie żeśmy ten horror sprowokowali. Prowadząc 3:1 mogliśmy grać spokojnie i kontrolować wydarzenia na boisku. Nonszalancja jednak spowodowała, że straciliśmy dwie bramki. Był remis, w końcówce poszliśmy va bank, zdobyliśmy dwa gole i wszystko się dla nas skończyło szczęśliwie. Cieszy to, bo jeśli mamy osiągnąć wyznaczony cel, to musimy konsekwentnie zbierać punkty – ocenia mecz Piechocki.
Właściciele P.A. Nowej i Jango Gliwice w swoim czasie odpuścili, bo koszty utrzymanie drużyn były spore. Czy tego losu nie podzieli GAF Jasna Gliwice? – Zapotrzebowanie na piłkę halową w Gliwicach było i jest. Jest to widowiskowy sport. Na parkiecie dzieje się bardzo dużo, czego przykładem jest nasz ostatni mecz. Mam nadzieję, że GAF nawiąże do tradycji, przyciągnie kibiców, sponsorów i wszyscy będą się cieszyć z sukcesów – odpowiada Piechocki.
Najbliższe cele jaki sobie postawili działacze GAF-Jasna Gliwice, to awans do Ekstraklasy, a potem walka o jak najwyższe miejsce. Czy Adam Piechocki okaże się pomocy/ W pierwszym meczu zagrał dobrze i strzelił gola. Pierwszy krok został więc zrobiony.
Rozmawiał Grzegorz Muzia
Foto: Archiwum piast.gliwice.pl/M.Duśko






















