To była bardzo udana inauguracja I ligi futsalu w Gliwicach. GAF – Jasna pokonał w hali sportowej w Sośnicy Marex Chorzów 5:3 (2:0). W niedzielnym spotkaniu było wszystko to, co lubią kibice, których kilkaset zasiadło na widowni. Sporo bramek, niebywałe emocje, walka od pierwszej do ostatniej minuty. Szkoda, że do wysokiego poziomu piłkarzy nie dostosowali się sędziowie. Wyniku wprawdzie nie wypaczyli, ale swoimi niezrozumiałymi decyzjami dopuścili do bardzo ostrej gry i w konsekwencji zmuszeni byli pokazać aż pięć żółtych kartek.
W przygotowaniu FOTORELACJA
Mecz rozpoczął się od miłej uroczystości. Jarosław Bryś, prezes Podokręgu Zabrze Śląskiego Związku Piłki Nożnej przekazał na ręce kapitana i trenera zespołu z Gliwic okolicznościowy puchar i list gratulacyjny za awans do I Polskiej Ligi Futsalu.
Beniaminek z Gliwic rozpoczął niedzielną konfrontację z doświadczonym zespołem z Chorzowa mocno
zmotywowany. Piłkarze z Gliwic grali twardo i nieustępliwie, co zaskoczyło zawodników Marex-u. Drużyna prowadzona przez trenera Tomasza Czoka miała w pierwszych minutach kilka okazji do strzelenia gola, ale stało się to dopiero w 11 minucie. Marek Chojnacki w tempo zagrał do Łukasza Kujawy, a ten nie dał szans bramkarzowi gości. Dwie minuty później chorzowian od utraty gola uratował słupek. Ponownie uderzał Kujawa, którego niedzielny występ z uwagi na uraz kolana do ostatniej minuty stał pod znakiem zapytania.
Marex nie zamierzał jednak odpuszczać i między15. a 19. min przeprowadził trzy akcje, po których zapachniało golem. Ale stara zasada mówi, że niewykorzystane sytuacje mszczą się i na kilkadziesiąt sekund przed syreną obwieszczającą koniec pierwszej połowy Maciej Mizgajski fantastycznym uderzeniem podwyższył na 2:0.
Po przerwie, w której wystąpiły w tanecznym popisie instruktorki klubu fittness Pure, gliwiczanie zamiast ruszyć do ataku spoczęli na laurach. Chorzowianie momentalnie wykorzystali to zdobywając za sprawą Rafała Górnego kontaktowego gola. Za chwilę goście mogli wyrównać, ale świetnie spisał się w bramce Tomasz Cielesta. W 27. min było już 3:1. Tomasz Szczurek wybornie obsłużył Przemysława Dewuckiego, a popularny „Pępek” nie zwykł marnować takich okazji. Podrażnieni goście zaostrzyli grę i konsekwencji mecz zrobił się brzydki, posypały kartki. Inna rzecz, że pogubili się sędziowie odgwizdując problematyczne faule, a puszczając grę w sytuacjach, kiedy należało ją przerwać. W 32. min Marex wyrównał. Najpierw błędy w obronie beniaminka wykorzystał Kamil Myśliwiec, a kilkanaście sekund później to samo uczynił Marcin Brysz.
W 35. min o czas poprosił trener Czok i zdecydował się na pokerową zagrywkę. Wprowadził lotnego bramkarza (Dewucki). Ryzyko się opłaciło. Trzy minuty później akcję całego zespołu na gola zamienił Szczurek, a w 40. min celnie do siatki rywala trafił Adam Piechocki, wykorzystując dokładne podanie Chojnackiego. Gości mieli jeszcze okazję do zdobycia gola, ale na 4 sekundy przed końcem meczu Brysz przestrzelił rzut karny.
GAF- Jasna po tym meczu jest współliderem w tabeli I ligi. Za tydzień gliwiczanie grają na wyjeździe w Białymstoku, a kolejny mecz u siebie zagrają 21 października (niedziela). Podejmować będą Euromaster Głogów.
GAF- Jasna Gliwice: Cielesta, Kania – Cygnarowski, Dewucki, Barański, Szczurek oraz Mizgajski, Piechocki, Chojnacki, Musiał, Palarczyk.
źródło: Nowiny Gliwickie
Foto: Michał Duśko





















