Nietypowo, bo w poniedziałek Piast rozegra kolejny mecz o Mistrzostwo Ekstraklasy. W 6. kolejce spotkań gliwiczanie podejmować będą przed własną publicznością Wisłę Kraków. Jeszcze parę tygodni temu na zwycięstwo Piasta postawili by pewnie tylko najwięksi optymiści. Do poniedziałkowego meczu jednak w roli faworyta przystąpią gliwiczanie, którzy po 5 kolejkach mają o 2 punkty więcej niż Wisła i plasują się o cztery oczka wyżej w tabeli.
W poprzednim sezonie Wisła uznana została za największe rozczarowanie. Przy Reymonta mierzono bowiem w kolejny tytuł Mistrza Polski, a skończyło się ledwie 7. miejscem. Ojcem tego nieszczęścia był holenderski trener Robert Maaskant i zagraniczni piłkarze, których bardziej interesował sam Kraków, a szczególnie jego nocne życie niż uzyskiwanie dobrych wyników w lidze. Z początkiem wiosny zespół przejął Michał Probierz. Uważany za jednego z najbardziej utalentowanych szkoleniowców młodego pokolenia
trener cudu jednak nie dokonał. W przerwie letniej wyczyszczono skład z obcokrajowców. W ich miejsce nie przyszli jednak gracze z nazwiskami. Do kadry włączono zawodników Młodej Ekstraklasy, ściągnięto też kilku obiecujących zawodników z polskich lig.
Już w meczu otwierającym sezon 2012/13 Wisła męczyła się z Bełchatowem, ostatecznie jednak rozstrzygnęła to spotkanie na swoją korzyść (2:1). Potem jednak był tylko remis z Podbeskidziem i dwie porażki z rzędu. Bogusław Cupiał, właściciel krakowskiej drużyny do cierpliwych nie należy, zaczęto więc przepowiadać rychły koniec Probierza przy Reymonta. Udało się jednak pokonać Lechię Gdańsk, a potem wygrać w Pucharze z Wartą i widmo zwolnienia zostało oddalone, przynajmniej do spotkania z Piastem.
Gliwiczanie też zaczęli źle te rozgrywki, ale z każdym kolejnym meczem się rozkręcali i teraz już mówi się o niebiesko-czerwonych jak o objawieniu jesieni 2012. Siłą Piasta nie są jednak indywidualności jak ma to miejsce w Wiśle, gdzie o postawie i wyniku zespołu decyduje dyspozycja Genkowa, Meliksona czy Wilka. Jedenastkę z Okrzei do zwycięstw prowadziła w tych ostatnich spotkaniach konsekwentna gra i ambicja piłkarzy.
Trenerzy obu ekip nie mają większych problemów ze zdrowiem swoich podopiecznych, choć też i nie są w komfortowej sytuacji. W zespole Wisły do treningów w miniony czwartek wrócili Arkadiusz Głowacki i Michał Chrapek. Dla obu nie były pierwsze zajęcia po kontuzjach, ale w poniedziałek mają być już gotowi do gry. O tym czy przyjadą do Gliwic, zadecyduje oczywiście Michał Probierz.
Marcin Brosz pewnie znów postawi na sprawdzoną i zwycięską jedenastkę, a nawet 18-stkę Strzelec gola w meczu z Legią – Fernando Cuerda jeszcze nie wydaje się być gotowy do gry od pierwszego gwizdka sędziego, gdyż brakuje mu sił. Marokańczyk, El Mehdi Sidqy choć zagrał przyzwoicie, to nie pokazał, że jest lepszy od grającego na boku obrony Oleksego czy Zbozienia. Do nieobecnych więc możemy zaliczyć Urbana, Lisowskiego, Świerczoka i Docekala, który znów pauzował przez ostatni tydzień z powodu kontuzji.
Trudno natomiast powiedzieć czy atutem gliwiczan będzie własny stadion. Z trzech rozegranych w tym sezonie spotkań na Okrzei, dwa zakończyły się porażkami, a jedno szczęśliwą wygraną. Zawodnikom Piasta lepiej gra się na wyjazdach z kontry, a pewnie z takim samym nastawieniem do grodu nad Kłodnicą zawitają krakowianie. Wisła też będzie miała wsparcie ze strony swoich kibiców i to mocne.
Podsumowując za i przeciw więcej szans na zwycięstwo ma Piast, ale trzeba pamiętać, że „Biała Gwiazda” to nie byle jaki zespół i niebiesko-czerwoni, aby wygrać, będą musieli zagrać więcej niż na 100 procent
Wiosną 2009 roku Piast zremisował z Wisłą na Okrzei 1:1, czy powtórzy ten wynik?
Tekst: Grzegorz Muzia
Foto: archiwum www.piast.gliwice.pl





















