Trenerzy Piasta od początku, jak tylko Fernando Cuerda trafił do gliwickiego klubu uznali, że będzie to jeden z lepszych obrońców przy Okrzei. Swoje predyspozycje do gry w destrukcji i smykałce do zdobywania goli potwierdził w sparingu z Rakowem Częstochowa, kiedy strzelił pierwszą bramkę. Wyszedł w pierwszym wiosennym meczu o mistrzostwo I ligi przeciwko Pogoni, ale nie dokończył tego spotkania z powodu kontuzji. Pech go nie opuszczał aż do końca rozgrywek. Z kontuzją borykał się też w okresie przygotowawczym przed tym sezonem. Na boisku pojawił się tydzień temu w składzie zespołu Młodej Ekstraklasy
– Cieszę się, że po dłuższej przerwie wreszcie wróciłem do gry. To było dla mnie bardzo ważne, aby znów móc wyjść na boisko i zagrać w meczu o stawkę – nie krył zadowolenia z powrotu Cuerda.
W tym sezonie Hiszpan ani razu nie był brany pod uwagę przy ustalaniu składu do meczu ligowego. To efekt kontuzji i nie w pełni przepracowanego okresu przygotowawczego. Do zajęć, jak sam prznaje wrócił niedawno. Jego forma była więc wielką niewiadomą. – Dopiero od dwóch tygodni trenuje na pełnych obrotach z drużyną. Pierwsze 45 min było dla mnie ciężkie, ale potem się rozkręciłem. Grało
mi się już naprawdę dobrze, udało się nawet strzelić gola z czego bardzo się cieszę, szkoda tylko, że nie dało nam to awansu – podsumowuje swój powrót Cuerda.
Piast nie był faworytem środowego starcia. Legia to zespół, który od lat plasuje sie w ścisłej, polskiej czołówce, grywa też w europejskich pucharach. Renoma stołecznego klubu nie spętała jednak nóg zawodnikom z Gliwic, w tym i Cuerdzie – Bardzo dobrze znam Legię, sporo o tej drużynie słyszałem jeszcze przed przyjazdem do Polski. Tam też grają Hiszpanie. Dziś nie byliśmy zespołem gorszym od Legii, a wręcz przeciwnie. Uważam, że zaprezentowaliśmy się z dobrej strony, Włożyliśmy wszyscy w ten mecz maksimum wysiłku, ale to Legia gra dalej. ..
Hiszpański obrońca już tydzień temu , gdy zagrał w meczu Młodej Ekstraklasy zdobył ważnego, bo wyrównującego gola. Potem Młody Piast dorzucił jeszcze dwie bramki i wygrał z Jagiellonią. W starciu pucharowym tak szczęsliwego zakończenia nie było, ale – Ta bramka pozwoliła nam uwierzyć, że jesteśmy w stanie ten mecz przynajmniej zremisować. Zabrakło nam jednak czasu i chyba trochę szczęścia – zauważa Cuerda.
W lidze gliwiczanie wygrali trzy ostatnie mecze. Na dodatek w Białymstoku zagrali na zero z tyłu i trudno oczekiwać, aby Marcin Brosz zmieniał skład obrony. Hiszpański defensor Piasta zdaje sobie w tej sytuacji sprawę, że ciężko będzie mu się na razie przebić do pierwszej jedenastki.
Zawodnicy, którzy grają w pierwszym składzie spisują się bardzo dobrze. Wygrali trzy spotkania z rzędu. Ja jestem zadowolony ze swojej gry w dzisiejszym meczu. Czy dostanę szansę, to zależy wszystko od trenera, będę pracował i cierpliwie na to czekał – przynaje Hiszpan.
Dla Fernando zdobywanie goli to nie nowość. Świetne warunki fizyczne pozwalająmu wygrywać pojedynki główkowe nie tylko w swoim polu karnym, ale i rywala. W środę gola jednak zdobył strzałem nogą. Do tej pory głównie strzelałem bramki głową, tym razem było inaczej. Ważne jednak, że wpadł gol, a jak – to już sprawa drugorzędna. Mam nadzieję, że szybko będą kolejne gole – cieszy się pochodzący z Sewilli piłkarz.
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: Michał Duśko





















