Choć zespół Jagiellonii Białystok nie ma jeszcze w tym sezonie na swoim koncie porażki, to na pewno jest drużyną, którą można pokonać. Po pierwszych kolejkach wiele wskazuje na to, e najsłabszą stroną białostoczan jest bramkarz. Łukasz Skowron, bo nim mowa broni nierówno. W zremisowanym 0:0 meczu z Zagłębiem zaprezentował się przyzwoicie, ale w ostatnim spotkaniu z Polonią Warszawa, gdyby nie błędy sędziego , to „Jaga” przegrałaby przez fatalną interwencję Skowrona.
Największy błąd białostocki bramkarz w tym meczu popełnił po strzale Daniela Gołębiewskiego ze sporego kąta, przepuszczając piłkę pod sobą. Na jego szczęście sędzia pomylił się sygnalizując pozycję spaloną napastnika. – Strzał Gołębiewskiego powinienem obronić, na szczęście był spalony – przyznaje Łukasz Skowron. Przy golu strzelonym z rzutu wolnego przez Brzyskiego, 21-letni golkiper też się mógł lepiej zachować. Skowron dopiero uczy się ekstraklasowej piłki. Jeszcze w poprzednim sezonie grał w III lidze. Tomasz Hajto, trener gospodarzy sobotniego meczu jednak już zapowiedział, że Skowron wyjdzie w pierwszym składzie. Sam zawodnik bardzo chce się zrehabilitować – Popełnia się błędy, nie każdy mecz każdemu wyjdzie. Mówi się, że młody zawodnik ma jeden dobry, jeden słaby mecz. Żeby stać się dorosłym zawodnikiem, trzeba jednak cały czas grać na równym poziomie: dobry, dobry, dobry. Już w sobotę chcę udowodnić, że występ na Polonii to był tylko mały wypadek przy pracy – zapowiada Skowron.
Jaki nasuwa się wniosek z tej analizy? Należy jak najwięcej i jak najczęściej strzelać na bramkę Jagiellonii, licząc, że bramkarz gospodarzy popełni choć jeden błąd. W zespole z Gliwic nie brakuje zawodników, którzy potrafią uderzyć. Podgórski, Kędziora, Ruben, czy choćby Alvaro, wiedza jak się się to robi.
Opracowanie Grzegorz Muzia
Cyt. Sport.pl
Foto: jagiellonia.pl





















