W środowym wydaniu Dziennika „Sport” Marcin Brosz wypowiadając się w kontekście problemów z uzyskaniem zezwolenia na pobyt i grę w Polsce niedawno pozyskanego Marokańczyka, odniósł się tez do odejścia Mateusza Bodziocha.- – Kiedy Mateusz otrzymał propozycję z Kielc, sam bardzo chciał odejść. My uznaliśmy, że z niewolnika nie ma pracownika – powiedział na łamach gazety, trener Piasta. Reakcja obecnego gracza Korony Kielce była natychmiastowa. Już w czwartek Bodzioch Junior przedstawił zupełnie inną wersję swojego rozstania się z klubem.
– Nigdy nie wspominałem, że chcę odejść z Piasta, tylko trenowałem z myślą o walce o miejsce w pierwszym składzie. Nie mam wiec pojęcia skąd taka wypowiedź trenera. Naprawdę dziwią mnie te słowa. – ripostuje młody piłkarz. – Do dyskusji włączył się również Janusz Bodzioch, ojciec bocznego obrońcy. – Słowa trenera Brosza są bardzo krzywdzące. Wynika z nich jakby Mateuszowi nie zależało na grę w Piaście, a jest zupełnie inaczej. Długo rozmawiał klubem na temat przedłużenia kontraktu, który wygasał mu za rok. – Dlaczego więc Bodzioch zdecydował się odejść? – Mateusz rozważył propozycję Korony dopiero wówczas, kiedy okazało się, że musi sobie szukać nowego pracodawcy, bo w Gliwicach zakomunikowano mu, że nie ma dla niego miejsca – rozwija temat Bodzioch senior.
Dodajmy, ze Mateusz Bodzioch nie miał jeszcze ukończonych 23 lat. Nawet więc po wygaśnięciu jego kontraktu w czerwcu 2013 roku dalej Piast miałby do niego prawa i mógłby na nim potencjalnie zarobić.
Źródło „Sport”





















