Piast przegrał drugi mecz w Ekstraklasie, choć zaprezentował się lepiej niż na inaugurację tego sezonu. W Lubinie były długie okresy, kiedy to gliwiczanie prowadzili grę. Marne to jednak pocieszenie skoro wszystkie punkty zostały stolicy Zagłębia Miedziowego. Słabością Piasta i tym razem była gra w defensywie. Wskazując personalnie najbardziej zawiódł Alvaro Jurado. Hiszpan już w drugim meczu wyglądał jakby nie wiedział o co w tym wszystkim chodzi.
Gdyby w Lubinie nie dostał dwóch żółtych kartek i w konsekwencji czerwonej, pewnie nikt by nie zauważyłby, że jest na boisku. W I lidze z dobry skutkiem można było grać w chodzonego. W Ekstraklasie już tak się nie da. Alvaro już ma na koncie trzy żółte kartki, a to oznacza, że po następnej będzie pauzować.
Trudno powiedzieć też coś dobrego o najnowszym nabytku Piasta, którym jest Jan Polak. Czeski obrońca już w dwa dni po podpisaniu kontaktu zadebiutował w meczu o stawkę i miał współudział przy stracie obu goli. O 12 lat starszy Buryan na jego tle prezentował się jak młodzieniaszek. Cóż można jednak wymagać od zawodnika, który przez ostatnie pół roku nigdzie nie grał. Bardziej ciśnie się na usta pytania jak to się stało, że już w drugiej kolejce trenerzy maja problem ze skompletowaniem obrony.
Warto zauważyć też, że Piast aż trzy gole z czterech stracił po strzałach głową, mimo że środkowi obrońcy z Gliwic do niskich nie należą.
Aby nie było tak smutno, poszukajmy pozytywów, a do tych można zaliczyć na pewno ambitną postawę Tomasza Podgórskiego. Kapitan Piastunek szarpał i siał najwięcej fermentu w szeregach obrony gospodarzy. Dobrze też zagrał Kędziora, który wprawdzie gola jeszcze nie zdobył, ale brał na siebie ciężar rozgrywania i kilka razy dobrze podawał. Damian Zbozień zrobił to co do niego należało w defensywnie i zaliczył asystę. Udaną zmianę zrobił też Izvolt Słowak zastąpił swojego rodaka Cicmana, który na razie w ekstraklasie nie może się odnaleźć.
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: http://www.zaglebie-lubin.pl





















