Kędziora vs Banaś

Dwóch doskonale znających się z boiska zawodników stanie w piątek naprzeciw siebie. W ataku Piasta (o ile trenerzy tak zdecydują) od początku zagra Kędziora. W zespole z Lubina na środku obrony wystąpi pewnie Adam Banaś. Obaj panowie przez trzy lata grali ze sobą w jednej drużynie, w Piaście Gliwice. Gdy Banaś przechodził z Radzionkowa do Gliwic zaczynał grę u boku Kędziory. Wtedy  jeszcze „Kędi” występował  jako boczny obrońca.

Rzadko jednak w tym pierwszym sezonie obaj zawodnicy jednocześnie biegali po murawie. Kędziora nie należał do ulubieńców Jacka Zielińskiego. W sezonie 2005/06, najskuteczniejszy obecnie napastnik Piasta mecze zaczynał głównie na ławce. W pełnym wymiarze czasowym rozegrał tylko cztery spotkania. Sytuacja zmieniła się po przyjściu Bogusława Pietrzaka. Szkoleniowiec, który zastąpił Zielińskiego odkrył w Kędziorze talent do zdobywania goli. Od tej pora Banaś z Kędziorą wychodzili już w pierwszym składzie, tyle, że ten pierwszy pilnował tyłów, a drugi starał się z dobrym zresztą skutkiem straszyć bramkarzy rywali. Drogi obu sportowców rozeszły się  w 2008 roku, kiedy to „Kędi” przeszedł do Lubina. Pól roku później Gliwice opuścił Banaś, zostając piłkarzem Górnika. Banasiowi dobrze się wiodło przy Roosvelta. Został nawet kapitanem Górnika, ale mimo że marzeniem jego życia było grać w tym zespole, w przerwie zimowej minionego sezonu przeprowadził się do Lubina. Jak nie trudno się domyśleć, była to emigracja za większymi pieniędzmi.

Kędziora w pierwszej kolejce gola nie strzelił, ale absorbował sobą czasami nawet i trzech defensorów. To otworzyło drogę do bramki Zganiaczowi. Napastnik Piasta zrobił więc swoje. Banaś przeciwnie. Obrona Zagłębia była jak szwajcarski ser, pełna dziur, czego efektem były cztery stracone gole  i kompromitująca porażka z beniaminkiem – szczecińską Pogonią  w stosunku 0:4. Kto okaże się w piątek sprytniejszy , Banaś czy Kędziora, o tym przekonamy się po końcowym gwizdku sędziego.

Grzegorz Muzia

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze