W dzisiejszym „Sporcie” Dariusz Dudek, drugi trener Piasta wskazuje na mnie jako osobę (Grzegorz Muzia) winną porażki w meczu z Górnikiem i jakoby, że pragnę, aby jak najszybciej sztab szkoleniowy został zwolniony z klubu. Cieszę się bardzo i dziękuję. że Pan Dariusz Dudek dba o moją promocję i to, aby moje nazwisko przewijało się w mediach, bo ostatnio było o mnie nieco ciszej, ale nie czuję się winny porażki Piasta z Górnikiem, ani nie pragnę zmiany na stanowisku pierwszego trenera.
Informuje, że nie byłem na zgrupowaniu z drużyną w Gniewinie, nie bywam na treningach, nie przeszkadzam zawodnikom dzwoniąc do nich przed meczami, nie bywam w szatni, nie mam żadnego wpływu na transfery, ustalanie składu, taktyki, etc.
W tekstach mojego autorstwa, które opublikowałem po meczu nie było krytyki zawodników czy trenerów. Wszystkie te publikacje są do przejrzenia na portalu Piast.Gliwice.pl. Po prostu stwierdziłem fakt porażki, bo przecież Piast nie wygrał ani nie zremisował tego spotkania.
Co do trenerów, to uważam, że powinno się ich rozliczać za całokształt, a nie za wyniki w poszczególnych meczach. Każda przecież drużyna w sezonie zaliczy przegrane, remisy i zwycięstwa. Końcowy rezultat jest więc tym czynnikiem który podlega ocenie. Owszem, bywają sytuacje kryzysowe, kiedy dla dobra ogółu zmiany trzeba przeprowadzić wcześniej, ale na razie takiej konieczności ja przynajmniej nie widzę.
Rozumiem też drugiego trenera, że jest niezadowolony z przegranej i to podwójnie, bo obok braku sukcesu sportowego na konto nie wpłyną pieniądze z tytułu premii za zwycięstwo. Przypomnę, że regulamin premiowania został tak ustalony, że trenerzy za każdy zdobyty punkt dostają od 2 do 3,5 tys. zł. Obok nosa przeszła więc dość pokaźna sumka.
Grzegorz Muzia





















