Najważniejsze, że wygraliśmy – Wojciech Kędziora.

Rok temu Piast bliski był sprawienia niespodzianki i wyeliminowania z 1/16 finału Pucharu Polski Cracovii. Gliwiczanie przegrali w najmniejszym rozmiarze, bo 0:1 i to po bramce samobójczej. Wprawdzie potem wynik ten zweryfikowano jako walkower dla krakowian za rzucenie petardy i zranienie sędziego. W tamtym meczu Kędziora na boisku pojawili się dopiero po przerwie. Tym razem zagrał od pierwszej minuty i choć gola nie zdobył, to i tak napsuł sporo krwi bramkarzowi Widzewa.

 

– Chciałoby się strzelać co mecz, ale też  nie da się wykorzystać wszystkich sytuacji. Najważniejsza jest drużyna i to, że wygraliśmy to spotkanie – tuż po końcowym gwizdku sędziego powiedział Kędziora.

Gliwiczanie bezdyskusyjnie byli zespołem lepszym, choć w kilku sytuacjach pogubili się, co potwierdza najlepszy napastnik minionego sezonu – Pokazaliśmy dziś kilka składnych akcji i to jest pozytywne. Przytrafiło nam się też kilka błędów, ale myślę, że do  meczu z Górnikiem  już je poprawimy i będzie dobry wynik.

Piast  w pierwszej połowie przeważał nie dając zbytnio pograć Widzewowi , ale gol dający jedenastce z Okrzei awans d następnej rundy padł już po przerwie  –  Musieliśmy dość długo  czekać na tą bramkę, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy i jesteśmy w następnej rundzie – odpowiada Kędziora.

Sobotni mecz musiał być rozstrzygnięty. Niebiesko-czerwoni prowadzili  prowadził, ale w ostatnich 15 minutach Widzew rzucił wszystko na jedną kartę i obawiano się, że może być dogrywka, a nawet rzuty karne  – Zdawaliśmy sobie z tego sprawę, dlatego graliśmy z pełnym zaangażowaniem do 90 minuty i wierzyliśmy, że dotrwamy z dobrym wynikiem. Jakby doszło do dogrywki czy karnych, to też dalibyśmy z siebie wszystko – podkreśla napastnik Piasta.

Niewątpliwie największym minusem tego meczu były puste trybuny, co nie podobało się również piłkarzom – Niezbyt ciekawie to wyglądało – przyznaje Kędziora – Kibice przyzwyczaili nas do super atmosfery.  Ci co przyszli starali się jak mogli, ale wiadomo że to zależy od liczby widzów. Myślę jednak, że za tydzień będzie już wszystko na max – dodaje wychowanek Sośnicy Gliwice

Dziennikarze pytali też o najbliższy mecz ligowy w którym Piast zmierzy się z Górnikiem Zabrze. – W głowach już to mamy, że liga nadchodzi wielkimi krokami, ale w sobotę najważniejszy był dla nas puchar. Na tym skupiliśmy się – odpowiada Kędziora.

Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: Michał Duśko

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze