Interesująco zapowiadający się mecz Pucharu Polski pomiędzy Piastem a Widzewem Łódź będzie mogła zobaczyć na żywo tylko garstka widzów. Sobotnie spotkanie drugiej rundy PP będzie oficjalną inauguracją nowego sezonu na spełniającym wszystkie normy bezpieczeństwa obiekcie przy ul. Okrzei. Zainteresowanie, jakie wzbudzały niedawne ligowe mecze Piastunek, a także dobra sprzedaż karnetów na nadchodzący sezon, każą przypuszczać, że spotkanie z Widzewem mogłoby zgromadzić sporą publiczność. Wszystko wskazuje jednak na to, że tak się nie stanie. – To fatalna sprawa, ale ten mecz będzie mogło obejrzeć tylko tysiąc osób! – denerwuje się Józef Drabicki.
Prezes Piasta to jedna z najspokojniejszych osób działających w śląskiej piłce. Teraz nie kryje jednak wzburzenia. – Rzadko kiedy wybucham, ale teraz jestem zły. Policja nie chce wydać opinii o możliwości zorganizowania imprezy masowej. Przez to prezydent nie jest w stanie wydać żadnej decyzji! – grzmi.
Rzecznik gliwickiej komendy komisarz Marek Słomski wszystko potwierdza. – Z tego, co wiem nasze stanowisko pozostanie niezmienne i mecz nie odbędzie się jako impreza masowa. Dlaczego? Są pewne terminy, a my ad hoc jesteśmy informowani o jakimś spotkaniu – wyjaśnia.
Ustawa nakazuje zgłoszenie imprezy masowej z 30-dniowym wyprzedzeniem. Tyle, że w przypadku spotkania z Widzewem było to nierealne. – PZPN przeprowadził losowanie dopiero 26 lipca. Nawet wtedy to spotkanie nie było pewne, bo przecież jeszcze później, bo 1 sierpnia, graliśmy z Limanovią w pierwszej rundzie pucharu. Ustawa nie przystoi do rzeczywistości. Nikt nie pomyślał o czymś takim jak mecz pucharowy. Efekt jest taki, że pozbawia się klubu możliwości zarobienia pieniędzy – martwi się Drabicki i zapowiada, że może zwołać w tej sprawie specjalną konferencję.
W gliwickiej komendzie w ostatnim czasie zaszły dwie istotne roszady na najważniejszych stanowiskach. Zmienił się komendant i jego zastępca. Nowi funkcjonariusze, którzy obsadzili te stanowiska nie są gliwiczanami. Krzysztof Sowula, który od 24 lipca pełni funkcję szefa gliwickiej Policji przybył tu z Rybnika, a więc miasta zdominowanego przez fanów Górnika. Jego zastępcą jest Robert Łuszcz, który jeszcze w kwietniu był zastępcą szefa chorzowskiej Policji. Coś się nam wydaje, że nadchodzący sezon będzie trudny dla gliwickich fanów piłki nożnej i szybko kibice zatęsknią za Teofilem Marcinkowskim, dotychczasowym szefem komendy miejskiej Gliwice.
źródło: Gazeta Wyborcza
Komentarz: Grzegorz Muzia





















