Takiego końca rozgrywek w I lidze nikt nie przewidział. Przed ostatnią kolejką spotkań o mistrzostwo na zapleczu Ekstraklasy szansę na awans zachowują cztery zespoły: Piast Gliwice, Zawisza Bydgoszcz, Pogoń Szczecin Kolejarz Stróże. W tym ostatnim rozdaniu karty będzie jednak rozdawał Piast. Gliwiczanom do szczęścia i awansu potrzebny jest tylko jeden, jedyny punkt. Tak się złożyło, że w tej decydującej rozgrywce w Gliwicach zmierzą się ze sobą lider Piast i wicelider Zawisza.
Teoretycznie podopieczni Marcina Brosza są w najlepszej sytuacji z wymienionej wyżej czwórki zespołów. Zajmują pierwsze miejsce w tabeli i mają dwa punkty przewagi nad drugą drużyną i trzy nad kolejnymi, dwoma drużynami. Problem w tym, że niebiesko-czerwoni będą grali przeciwko wyjątkowo zdeterminowanego i będącego pod ścianą Zawiszy. Drużyna z Bydgoszczy po rundzie jesiennej była wskazywana jako jeden z

głównych kandydatów do awansu. Wiosną jednak Zawisza gubił punkty na potęgę. Władze tego klubu nie poddały się jednak, decydując się na zmianę trenera. Jurij Szatałow , bo to on przejął zespół od Janusza Kubota dokonał prawie, że cudu. W siedmiu meczach zdobył 17 punktów, ani razu nie przegrywając. Największe znaczenie dla niego jego podopiecznych miała wygrana z Pogonią Szczecin, która pozwoliła wrócić do gry o Ekstraklasę.
Piast natomiast robił swoje, czyli wygrywał mecze przed własną publicznością. Gliwiczanom przytrafiły się jednak w ostatniej fazie rozgrywek dwie porażki, z Ruchem Radzionków i Bogdanką Łęczna. To sprawiło, że mimo zwycięstwa nad Gieksą, nie można było przed ostatnią kolejką otworzyć szampanów.
Goście na Ślask przyjadą w najsilniejszym składzie. Nikt z zawodników Zawiszy nie narzeka na poważniejsze urazy, nikt też w niedzielę nie musi pauzować za kartki. Być może do Gliwic przyjedzie też Vahan Gevorgyan. Po pauzie za kartki wraca na pewno kapitan drużyny – Łukasz Skrzyński.
W ekipie z Gliwic tak różowo pod względem kadrowym nie jest. Od dłuższego już czasu nie grają Urban, Cuerda, Bzdęga i Paulauskas. Ich w niedzielę na pewno nie zobaczymy, ale zespół radził sobie bez tych piłkarzy, i to z dobrym skutkiem. Nie wiadomo czy trenerzy zdecydują się wystawić Jakuba Szmatułę, który ma złamaną przegrodę nosową, ale Kuba zaopatrzył się w specjalną maskę, umożliwiającą mu grę. Po przerwie za kartki wraca Krzycki.
Dla gości, starcie z Piastem może okazać się historyczne, gdyż Zawisza po 18. latach może wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Przypomnijmy, że bydgoski zespół po raz ostatni w ekstraklasie rywalizował w sezonie 1993/94, gdzie zajął 18. miejsce i konsekwencji spadł o klasę niżej.
Piast ma mniejsze doświadczenie, jeśli chodzi o grę w najwyższej, polskiej lidze, ale występował tam całkiem niedawno, bo dwa lata temu. Wielu fanów, co zasiada na nowym Okrzei świeżo ma w pamięci mecze z Wisłą Kraków, Legią Warszawa czy aktualnym mistrzem Polski – Śląskiem Wrocław. Na nowym obiekcie będzie można godnie przyjmować najlepsze zespoły.
Piłkarze z Gliwic zdają sobie sprawę, że nie ma co kalkulować i grać na remis. Trzeba strzelić o jednego gola więcej i to jest ich cel.
Piast będzie faworytem tego pojedynku. Gliwiczanie są zdeterminowani, prezentują w końcówce sezonu dużo lepszą formę niż jeszcze miesiąc temu. Mają też w składzie piłkarzy, którzy sami potrafią przesądzić o wygranej – Kędziorę i Rubena. Zawisza , nieobliczalnego Adriana Błąda. Szansę Piasta na wygraną w tym spotkaniu oceniam na 60/40.
Grzegorz Muzia





















