Tak ostrego finiszu zaplecza ekstraklasy, chyba jeszcze w historii tego poziomu rozgrywek nie było. Decydujące o awansie kolejki rozgrywane są co trzy dni. Wciąż bardzo realne szanse na zajęcie jednego z dwóch, pierwszych miejsc mają cztery zespoły. Taka sytuacja nie zdarzyła się od lat. Na ten moment jednak w najbardziej komfortowej sytuacji jest Piast, który na rywali patrzy z góry, i o trzy punkty wyprzedza zespoły Termaliki i Pogoni Szczecin
– Jeszcze nie patrzymy na tabelę, ale na najbliższy mecz. Jedziemy do Łęcznej po trzy punkty, i na tym na razie się skupiamy – mówi jeden z głównych bohaterów starcia z Kolejarzem – Mateusz Bodzioch.
Bogdanka niespodziewanie wiosną włączyła się do walki o najwyższe cele, ale przegrywając niedawno u siebie z Pogonią Szczecin , pogrzebała szansę na zajęcie jednego z dwóch pierwszych miejsc. Efektem rozluźnienia była przegrana z Wartą 0:2. – Mecz
przegraliśmy w pierwszej połowie, a właściwie na jej początku. Potem Warta nie musiała ryzykować, miała ułożoną grę. W drugiej połowie zabrakło nam argumentów – powiedział po zakończeniu tego spotkania. Piotr Rzepka, trener Bogdanki Łęczna.
Z Piastem, Górnicy zagrają więc tylko o prestiż, a w takiej sytuacji trudno się sprężyć, choć walkę o trzy punkty zapowiada Mateusz Pielach Na pewno wyjdziemy na boisko z nastawieniem, aby ten mecz wygrać. Piast nam leży, jeszcze z nim nie przegraliśmy – deklaruje, obrońca Bogdanki.
Pewnym utrudnieniem dla gliwiczan może być to, że od dwóch miesięcy zespół swoje mecze rozgrywał tylko na Okrzei. Dlatego też drużyna, aby w pełni się zaaklimatyzować w podróż do Łęcznej udała się już w poniedziałek. – Myślę, że nie odzwyczailiśmy się od podróży. My też jesteśmy drużyną, która dobrze gra na wyjeździe. Potwierdziła to jesienna runda. Postaramy się rozegrać dobry mecz i pokonać gospodarzy – uspokaja kibiców Wojciech Kędziora.
Personalnie Marcin Brosz nie może narzekać i też tego nie robi. Wszyscy się już pogodzili, że do końca sezonu nie będą brani przy ustalaniu składu Bzdęga, Cuerda, Urban. Do nieobecnych jeszcze trzeba doliczyć Trelę i Paulauskas. „Zmiennicy” pokazali jednak, że są w dobrej dyspozycji. W zespole gospodarzy nikt nie pauzuje za kartki. O kontuzjach podstawowych zawodników tez klub nie informuje.
Niebiesko-czerwoni jeśli wygrają to praktycznie odbiorą już klucz do bram Ekstraklasy. Potem pozostanie już tylko włożyć go do zamka i przekręcić, czyli wygrać z GKS Katowice. – Jeszcze nie myślimy w ten sposób, że po meczu z GKS-em Katowice możemy świętować awans. Trzeba się skupić na najbliższym, czyli pojedynku z Bogdanką Łęczna. Najpierw tam trzeba zrobić swoje, a potem będziemy mogli się cieszyć – tonuje nastrój Łukasz Krzycki.
Piast jest faworytem tego pojedynku i to murowanym. Zawodnicy z Łęcznej na pewno już odczuwają trudy tego sezonu. Jedynym ich atutem będzie własne boisko, choć na publiczność liczyć specjalnie nie mogą. Gdy gra się o pietruszkę, kibice tez motywacji nie mają, aby; wspierać swój zespół. Jeśli Piast nie wygra tego meczu, to będzie należało to uznać za sporą niespodziankę.
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: Michał Duśko





















